Spotykamy się w komentarzach, miłości wyznajemy w esemesach, a posiłek mija nam z telefonem w ręku siedząc przed telewizorem. Czy dzisiaj da się jeszcze w jakimkolwiek stopniu być offline?

Myślę, że w XXI wieku jesteśmy przestymulowani. To odbija się na każdej sferze naszego życia. Czas, jaki spędzamy dziś bez elektronicznych, w tym głównie telefonicznych bodźców jest coraz krótszy, coraz dłuższe natomiast jest wystawianie organizmu na ten wszechobecny internetowy chaos, to marnotrawienie czasu w sposób mistrzowski, a wirtualny sposób bycia i życia bierze górę nad wszystkim innym.

I możesz mi wmawiać, że to nie Ty, że u Ciebie to tak nie wygląda…

…ale czy to nie Ty ledwo po otwarciu oczu masz go w rękach, bo już sprawdzasz, czy aby nowy mejl się nie pojawił, kładziesz się z nim do łóżka bo przecież jeszcze tylko troszkę poskrolujesz facebooka, gotujesz na stories, jesz na youtube czy robisz kupkę przeglądając instagrama? A widzisz… jesteś więzniem swojego telefonu na własne życzenie. No i teraz zrób rachunek sumienia i przyznaj, że spędzasz z nim więcej czasu, jak z drugą połówką. A to niestety niedobrze.

 

Coraz częściej nie dajemy sobie w pełni świadomie wyboru tego, czy faktycznie chcemy w tym całym internetowym bałaganie uczestniczyć, czy też lepszą dla nas opcją byłoby wsłuchać się w siebie i po prostu dać sobie i bliskim to, co zabiera nam smartfonowa elektronika i dostęp do internetu. Czas.

Bo internet jest fajnym narzędziem jedynie do momentu, kiedy przekraczamy tą cienką, niewidoczną granicę. A pomiędzy jego mądrym użytkowaniem, a nałogowym korzystaniem z social mediów, błądzeniem po tym wysypisku wszystkiego co możliwe nie ma przepaści. Nie ma tu też ani początku ani końca. No chyba, że ktoś naciśnie magiczny guzik i cały internet zniknie bezpowrotnie.

Zazwyczaj jednak w takich sytuacjach budzimy się po fakcie, a często w ogóle.

 

Jestem w tym dogodnym położeniu, że wiem, jak wygląda życie bez internetu. Wiem, jak wyglądają relacje między ludźmi bez internetu. Wiem, jak wygląda związek dwojga kochających się ludzi bez internetu. I fajnie byłoby, abyście i wy wiedzieli, że da się tak i może być super! Bo prawdziwe życie nie toczy się na Instagramie czy Facebooku, nie polega na świeceniu tyłkiem, promowaniu produktów do włosów i niekończącym się sponsoringu. Życie dzieje się tu i teraz, z dala od telefonu. Ma wiele twarzy, uczuć i barw ale jest za to niepowtarzalne.

Dla mnie bycie offline nie jest udręką. To przyjemność, której trzeba się nauczyć. Zrozumieć, że nie musisz być wiecznie na bierząco ze wszystkimi nowościami w świecie wirtualnym, bo być na bierząco powinieneś być tu gdzie jesteś obecnie.

Powiesz, że to strzał w kolano dla osoby, która w jakimś stopniu dzieli się swoim życiem w internecie? Odpowiem ANI TROCHĘ! Jak wszystko inne, tak i internet w umiarze i z odpowiednim podejściem jest super narzędziem. Ale jak zawsze w takich sytuacjach pojawia się stara mądrość „co za dużo to nie zdrowo“. Jak więc podejść do tego z głową? Przygotować się!

 

  1. Daj sobie czas na przywyknięcie do tej nowości i miarkuj początkowo swój czas offline, wydłużając go z każdym dniem lub tygodniem (jak Ci będzie wygodniej), dochodząc do momentu kiedy to czas online będzie tym deficytowym (bo po co co 10 minut zawracać sobie głowę sprawdzaniem mejla, feedu na Insta czy innym badziewiem?). Możesz zacząć od 1h dziennie, skrupulatnie dochodząc do zadowalającego Cię poziomu. Tylko nie mów, że 1h dziennie offline to już wszystko co chciałeś osiągnąć!
  2. Początkowy długi czas online wykorzystaj na starcie na porządki. Sprawdź co w internecie przeglądasz najczęściej, co z tego musisz przeglądać dalej, czego nie będziesz więcej potrzebować. Zrób porządek w zakładkach w przeglądarce, zapisanych blogach czy na YouTube, wyczyść konto na Instagramie czy Facebooku z kont lub stron, które kiedyś tam polubiłeś, ale nigdy więcej do niczego ich nie użyłeś. Znajomi, z którymi nic Cię nie łączy od lat? Naprawdę musisz śledzić ich życie na zdjęciach, skoro i tak się nie spotykacie w realnym życiu? Podejdź do zadania praktycznie i nie zawalaj swojej przestrzeni niepotrzebnymi Ci rzeczami i osobami, które niczego nie wnoszą w Twoje życie.
  3. Czas spędzany z dala od internetu pożytkuj tak by było miło i przyjemnie. Nie siedź w kącie za karę bo odcięli Cię od świata, tylko rób to co zawsze chciałeś robić, ale internet stale Cię od tego odciągał. Może malarstwo? Albo czytanie książek? Majstrowanie przy motorze? Bieganie? Siłownia? Nauka gry na gitarze? Napewno znajdziesz tu jakąś swoją małą część siebie.

 

Na począku może być dziwnie, nieswojo, może i mało ciekawie. Może też być poważnie źle, jak u narkomana czy alkoholika, któremy odstawia się używki. To wszystko zależne jest tylko i wyłącznie od Ciebie, Twojego podejścia i aktualnej potrzeby życia wirtualnie. Powiem Ci tylko, że mimo iż to życie w internecie wydaje się kolorowsze i piękniejsze, nic nie zastąpi Ci tych wrażeń i wspomnień, które daje świadome życie w realu. Tu i teraz.

 

I wiedz, że to wszystko jest prostsze niż myślisz!

Życie offline jest piękne, trzeba to tylko móc poczuć na sobie.

 

A potem szerzyć to piękno dalej.

A może macie jakieś swoje rady odnośnie odstawiania Internetu na rzecz prawdziwego życia? Podzielicie się :)?

Przypnij pina żeby nie uciekł!
Pin the pin!


We meet in the comments, we confess our love in text messages, and the meal passes with the phone in our hands while sitting in front of the TV. Is it possible to be offline nowadays?

I think that in the twenty-first century we are always stimulated. This is reflected in every sphere of our lives. The time we spend today without electronic, mainly telephone is getting shorter, while longer is the exposure of the organism to this ubiquitous Internet chaos, it is a waste of time in a masterly way, and the virtual way of life takes precedence over everything else.
And you can convince me that it’s not you, that does not look like that with you…

…but if you don’t just open your eyes, you have it in your hands, because you are already checking whether the new e-mail doesn’t appear, you to bed with him because you still scrool facebook, you cook with insta stories, eat with youtube? And you see… you are the prison of your phone at your own request. Now, make an examination of your conscience and admit that you spend more time with him than with the other half. And this is unfortunately not good.

Increasingly, we do not give ourselves a fully deliberate choice whether we really want to participate in this whole internet mess, or whether it would be better to listen to ourselves and simply give ourselves and our loved ones what smartphones and internet access takes away from us. Time.

Because internet is a nice tool only to the point when we cross this thin, invisible border. And between its wise use and the compulsive use of social media, wandering through this dump all that is possible is no chasm. There is also no beginning or end. Well, unless someone presses a magic button and the entire internet will disappear forever.
Usually, however, in such situations we wake up after the fact, and often not at all.

I am in this convenient position that I know what life is like without internet. I know how relationships between people looks without internet. I know what a relationship of two loving people looks like without internet. And it would be great for you to know that it can be and can be great! Because real life is not on Instagram or Facebook, it is not about shining the butt, promoting hair products and endless sponsorship. Life is happening here and now, away from the phone. It has many faces, feelings and colors, but it is unique.

For me, being offline is not a chore. It is a pleasure to learn. Understand that you do not have to be eternally up-to-date with all the new things in the virtual world, because being on the go you should be where you are today.

Will you say it’s a knee shot for a person who shares his life to some extent on the internet? I will answer ANY LITTLE! Like everything else, the internet in mind and the right approach is a great tool. But as always in such situations, the old wisdom „what too much is not healthy” appears. So how do you approach it with your head? Prepare!

1. Give yourself time to get used to this novelty and measure your offline time initially, extending it with each day or week (as you will be more comfortable), reaching to the time when online time will be the deficit (because why to bother yourself head every 10 minutes checking mails, feed on Insta or other shit?). You can start from 1 hour a day, meticulously reaching a level that satisfies you. Just don’t say that 1 hour a day offline is all you wanted to achieve!

2. Use the initial long time online for cleaning up. Check what you see on the internet most often, what you need to look at further, what you will not need more. Make clean your tabs in the browser, blogs or YouTube, clean your Instagram or Facebook from accounts or websites you once liked, but you never used them again. Friends with whom you have been unconnected for years? Do you really have to follow their lifes in the pictures, if you don’t meet in real life anyway? Approach the task practically and don’t break your space with unnecessary things and people who bring nothing to your life.

3. Time spent away from the Internet use so that it would be nice and pleasant. Do not sit in a corner for punishment because they cut you off from the world, just do what you always wanted to do, but the internet constantly pulls you away from it. Maybe painting? Or reading books? Tinkering with a motorcycle? Running? The gym? Guitar lessons? You will certainly find some small part of yourself here.

At the beginning it can be strange, uncomfortable, maybe not very interesting. It can also be seriously bad, like a drug addict or alcoholic, which we give up on stimulants.

It all depends only on you, your approach and the actual need of living virtually. I will only tell you that although this life on the Internet seems more colorful and beautiful, nothing can replace you with the experience and memories that give you a conscious life in the real world. Here and now.

And know that it’s all simpler than you think! Offline life is beautiful, you just have to be able to feel on yourself.

And then spread this beauty further.

Podobało Ci się? Podziel się tekstem z innymi!
Niech i oni wiedzą, co się tutaj wyprawia!
Did you like it?
Share the text with others, let them know what is going on here!