Emigracja nie jest łatwa!

single-image

I wcale nie mam tu na myśli kwestii majętności. Tego, czy zarabiam wystarczająco dużo, czy nie. Tego, czy jestem tu „bo muszę“, czy też „bo chcę“. To zupełnie inna para kaloszy i pod tym kątem emigracja jest taka, jaką ją sobie sami stworzymy. Emigracja, o czym wielu nie myśli, bo nie chce, i z czego wielu nie zdaje sobie sprawy, ma jedną, ogromną wadę. Wadę, której stworzeniem odpowiednich warunków nie da się wyeliminować.

Zawsze gdzieś nas nie będzie.

Przykre prawda? Ale niesamowicie prawdziwe. Emigracja to ciągła walka tak naprawdę z samym sobą. Ze świadomością, że masz dwa domy, dwa życia i… zawsze w którymś z nich coś Cię omija.

Nie ma znaczenia, czy mieszkasz w Niemczech, Kanadzie czy Australii. Emigracja do każdego jednego kraju ma ten wspólny, okrutny mianownik.

 

To okropne uczucie. Uczucie, którego po prostu nie znoszę. Gdy dociera do Ciebie, że mimo ogromnych chęci, proza życia nie pozwala Ci po prostu wsiąść w auto, pociąg czy samolot i po chwili być z bliskimi. Bliskimi, którzy doświadczają problemów i trosk tak samo jak i Ty. Bliskimi, którzy zapewne chcieliby byś był/była obok. I obok których Ty, właśnie w tych trudnych momentach, chciałbyś/chciałabyś także być.

 

Życie emigranta, szczególnie gdy nie palimy za sobą mostów, a nasze relacje rodzinne są zdrowe, nie jest łatwe. Bo omijają nas nie tylko te piękne momenty i te cudowne wspomnienia, jak śluby, narodziny, i miliony innych sytuacji gotowych do świętowania, ale też te przykre, smutne, często obkupione stresem.

Okropna jest świadomość, że mimo chęci, nie możesz być w Polsce na każde zawołanie głowy, a i tak dociera do Ciebie, że cała moc wspierania kogoś na odległość, to dalej jest za mało, i że powinieneś zrobić coś więcej. Że zamiast siedzieć tutaj w pracy, powinieneś wspierać kogoś tam na miejscu, być tam na miejscu. Ale nie da się wyrzucić całego zbudowanego życia do kosza, zawalić wszystkiego, na co się pracowało, bo… przecież żyć trzeba dalej. Prawda?

 

Nigdy dotąd, przez te 8 lat, nie zdawałam sobie sprawy, jak okropne jest to uczucie, bo chwile radosne przyjmowałam po prostu tak całkiem po ludzku. Cieszyłam się z oddali. W końcu jest skype, co nie? Okazuje się, że skype jest okej tylko w radościach. W smutkach jest do bani!

Do pierwszej niesamowicie przykrej sytuacji, nie docierało do mnie, z czym wiążą się takie emigracyjne wyjazdy i prowadzenie życia gdzieś tam daleko – daleko od naszych bliskich. Nie docierało, aż do minionego roku. Myślałam, że ten miniony, okropny rok już się zakończył, a nowy przyniesie tylko dobre rzeczy. I mimo, że usilnie w to wszystko wierzę, wierzę, że będzie dobrze, to czuję, że przede mną jest jedna ogromna przepaść. Przepaść pełna smutku i złości, że w tych najważniejszych dla moich bliskich momentach mnie tam nie było.

I dalej nie ma.

 

I to boli mnie najbardziej. To najbardziej mi przeszkadza w życiu za granicą.

Jeśli kiedykolwiek przyjdzie Wam na myśl rzucić kamieniem… nie oceniajcie emigracji przez pryzmat zarabianych pieniędzy, pracy dla kogoś tam gdzieś tam, czy tego, jakim autem przyjeżdża się do Polski. Bo są w życiu rzeczy dużo ważniejsze, niż to, by “kasa się zgadzała”. Emigrant, w tej całej emigracji, właśnie w takich momentach jak te moje, często walczy sam ze sobą. Nie potrzeba mu waszych uszczypliwych złośliwości.

 

Chciałabym móc być w Polsce zdecydowanie częściej. Nie po to, by chwalić się, że mieszkam w Niemczech, zarabiam w euro i na wszystko mnie stać. Chciałabym z innego, całkiem błahego powodu. By dawać wsparcie bliskim bezpośrednio na miejscu.

A Ty jak widzisz swoją emigrację?

2 komentarze
  1. Tania Brytania 5 dni ago
    Reply

    W samo sedno! Coraz więcej osób w ostatnim czasie zastanawia się nad sensem emigracji. Niby jest idealnie, ale zawsze czegoś brakuje. O zwiększającej się liczbie osób powracających z emigracji świadczy chociażby liczba tych, którzy opuścili Wielką Brytanię w ciągu ostatniego roku. Liczba ta szacowana jest na 100 000 osób! Stanowi to niemal 1/10 wszystkich naszych emigrantów, którzy przebywali do tej pory na Wyspach Brytyjskich.

    • Ola 2 dni ago
      Reply

      Dzięki za komentarz :) Tak, emigracja, jak w tytule łatwa nie jest, a często te minusy wychodzą dopiero po wielu latach… Pozdrawiam!

Leave a Comment

Your email address will not be published.

You may like