Język obcy. Jednym na samą myśl otwiera się nóż w kieszeni, inni załamują ręce, a jeszcze inni stawiają uszy dęba.

Wszyscy się go uczymy. Jednego, lub większej ilości, bo przecież trzeba. Bo to dziś obowiązek. Coś, co nie tylko przystoi, ale jest wymogiem istnienia w XXI wieku. Ile ludzi, tyle sposobów nauki. Nieważne czy mówimy o angielskim, niemieckim, suahili czy malajskim, albo jakimkolwiek innym. Każdy z nas szuka najlepszych sposobów, często też nazywanych najszybszymi, by ten obcy język, który niekoniecznie lubimy, stał się znajomym. Pomyśl, ile różnych filozofii i magicznych metod już słyszałeś w swoich poszukiwaniach, jak uczyć się języków skutecznie? Hmm… nauka przez sen? A może przerzucanie fiszek ze słówkami? Czy może lepiej zapisać się na kurs w najdroższej szkole w mieście?

Ale czy nie jest często tak, że aby przypadkiem sami dorabiamy sobie te wszystkie filozofie tylko dlatego, że mamy problemy z naturalną motywacją?

Learning languages

Jak stać się profesjonalistą w swoich, dotąd dziecinnych i mało wyrazistych, krokach, w końcu połkąć bakcyla i móc szczycić się znajomością danego języka, nie tylko w swoim Curriculum…bla bla – CV ale także w praktyce?

No cóż. Po kilku latach prób i błędów różnego rodzaju, jakie popełniałam, i zapewne popełniam także dziś, choć w dużo mniejszym stopniu, zauważyłam, że jest zaledwie kilka ważnych elementów, na które należy zwrócić uwagę. Przychodzę więc z radą i psychologiczną pasją. A nuż na coś się ona przyda :)

Przy nauce języków obcych często ignorujemy wiedzę o działaniu naszego ludzkiego mózgu, co sprawia, że to całe nauczanie jest bezowocne. Musimy zdawać sobie sprawę z faktu, że na efektywność procesu zapamiętywania wpływ ma głębokość przetwarzania informacji. Im głębsze przetwarzanie, tym lepsze zapisanie nowych informacji w strukturach naszej pamięci. Neurobiolodzy udowodnili, że szanse na trwałe zapisanie w strukturach pamięci mają rzeczy, które wywołują reakcję emocjonalną. I wkuwanie słówek na blachę raczej do nich nie należy. Stąd, potrafimy używać wyuczonych słówek w konkretnych formach, ale gdy rzuci się nas na głęboką wodę, z tymi zakutymi słówkami, okaże się, że niekoniecznie potrafimy używać ich w praktycznym języku.

O co tak naprawdę chodzi? O to, że opanowanie języka to praktyczna umiejętność. Nic innego, jak umiejętność którą musimy wprowadzić w swoje codzienne życie. Podobnie jak prowadzenie samochodu, granie na pianinie, czy tworzenie grafiki. Wszystkich tych rzeczy uczymy się poprzez praktykowanie. Zaczynamy od zera. Od powolnego prowadzenia auta, od dłubania cały dzień w Photoshopie, i nie zrobienia niczego, od brzdękania na instrumencie, od przypalania potraw, gdy uczymy się gotować. To, jaki sposób wybierzemy, aby sobie tę praktykę ułatwić, może być niezmiernie ważne. Zwłaszcza pod kątem dopasowania metody pod własny styl. I to jest klucz do sukcesu nauki języka. Ale, aby znaleźć odpowiednią metodę dopasowaną do siebie, a nie do innych, należy mieć na uwadze, co stworzy tą naszą metodę.

1. SYSTEMATYCZNOŚĆ

Pamiętam, że moja Mama od małego zawsze mówiła mi, że systematyczność w nauce jest najważniejsza (nieważne jakiego przedmiotu). Na szczęście ja należałam do tych pojętnych dzieci, które lubiły się uczyć, więc nie miałam z nią wiekszych problemów. Ale to właśnie systematyczność jest najlepszym sprzymierzencem nauki. Sęk w tym, że nasz mózg działa w dość dziwaczny sposób, zapamiętując bardzo dobrze to, co znajduje się na początku nauki i na końcu. Co to znaczy? Że środek nie powinien być zbyt długi i przytłaczajacy. Stąd lepiej postawić na systematyczność częstszą i krótszą, jak odwrotnie, rzadszą i dłuższą. Nauka nie powinna nas przytłaczać. Ani ilością materiału, ani męczącymi tematami. I powinna wyzwalać w nas emocje.

Jak zastosować to w praktyce? Choćby wykorzystując internet. Poszukaj portalu w języku, którego się uczysz, w tematyce, która Cię interesuje. Nie ważne, czy tyczy się to aut, samolotów, rysunku, czy to blog jakiejś obcej Ci osoby, albo portal z wiadomościami. Drukuj lub przepisuj małe, krótkie teksty, czytaj na głos, tłumacz wszelkie nieznane Ci słówka. Poszukuj pytań, jakie mógłbyś zadać w związku z przeczytanym tekstem, poszukuj odpowiedzi, jakich mógłbyś udzielić na te pytania. I jeśli tylko dysponujesz wystarczającym czasem, rób to możliwie jak najczęściej. Możesz ustalić sobie jeden raz dziennie, dwa razy dziennie, trzy razy w tygodniu, itd, taki rytułał zasiadania do kawałka tekstu. Czym to się objawi? Szybką reakcją naszego mózgu, który w pewnym momencie sam zacznie tworzyć próby myślenia w danym języku! Sam zobaczysz :) A później zostaje już tylko branie się za cięzkie tomy książek, poznawanie bardziej skomplikowanego słownictwa, i większa świadomość językowa.

2. RÓŻNORODNOŚĆ

Nauka języka posiada dwóch bardzo poważnych wrogów, którzy zazwyczaj niszczą cały zapał chęci poznania danego języka. Jacy to wrogowie? Stres i nuda. Aby uniknąć ich występowania, nie dać się złapać w sidła i nie odpaść po miesiącu jakże intensywnej pracy, należy zdać sobie sprawę z tego, że stres jest jedynie głupim przejawem usilnej chęci zaspokojenia czyichś wygórowanych fantazji. Język powinien być dla Was formą komunikacji, i tak naprawdę jego nauka, powinna opiewać właśnie o chęć porozumienia z innym człowiekiem. Mimo swojej fałszywej i pustej wartości, testy, certyfikaty i inne bajery, nie powinny być wyznacznikiem i celem, dla którego chcecie poznać język. To będzie rodzić niepotrzebne stresy i nieporozumienia, często też będzie odciągać od samej nauki. Warto więc uzmysłowić sobie, że te wszystkie językowe papierki, to jedynie dodatek do tej cieżkiej pracy, która przyniesie ogromne owoce.

Nuda jest chyba znana każdemu, kto zaczynał się uczyć jakiegoś języka. Ważne jest, aby nie zamykać się w jednej aktywności językowej, nie wałkować stale tego samego tematu, a zmieniać go, zmieniając także aktywność. Ucz się czytać, słuchać, pisać i mówić na zmianę, trenuj w sobie te umiejętności, zmieniając tematy i poznając coraz to nowe, nieznane zakątki języka. Zaciekawiaj się, szukaj, pytaj, odpowiadaj i eksperymentuj. Nie ślęcz codziennie nad powtarzaniem tych samych słówek, nad ćwiczeniem tego samego. To nie zadziała. I niestety sama po sobie wiem, jak szybko może się człowiek znudzić i zrzucić wszystkim w kąt. Spróbuj codziennie poświęcać się innej aktywności, jesli czas Ci na to pozwala. Jednego dnia np. czytasz ciekawy tekst, drugiego oglądasz video z napisami, trzeciego piszesz tekst na interesujący Cię temat, a czwartego dnia spotykasz się ze swoim coachem językowym i skupiasz się na mówieniu jak najwięcej.

I sprawdzaj, jak szybko pojawiają się efekty :)

3. BALANS

Z języka trzeba korzystać. Tylko w ten sposób zauważymy efekty swojej pracy. Jednak przecież nie da się stale uczyć, prawda? Po to właśnie jest balans. Polega on na podzieleniu swojej aktywności językowej, na stałe ćwiczenia i naukę oraz zabawie, która związana z tym językiem, tak naprawdę będzie nas relaksować. Część czasu przeznaczonego na język, koncentrujcie na nauce i poważnym podejściu do tematu, a drugą część na rzeczach przyjemnych, relaksujących, ale mocno związanych z językiem. Może np. będziesz chciał obejrzeć film w danym języku, pogadać z internetowym znajomym z drugiego końca świata, albo posłuchać muzyki? Pomyśl, możliwości jest dziś mnóstwo, trzeba zacząć je wykorzystywać!

Spróbuj zastosować się do wymienionych przeze mnie aspektów, które testuję na sobie z pozytywnym efektem, i zobacz sam, jak przyjemna i szybka, może być nauka języka obcego. Za chwilę nie będzie on już obcym, a znajomym :)

Zanim zaczniecie jednak pracę nad którymś z języków, zachęcam Was do wcześniejszej DOKŁADNEJ samooceny stopnia zaawansowania znajomości języka według kryteriów unijnych, bo okaże się, że możecie się bardzo dowartościować, albo zauważycie nad czym musicie więcej popracować :)

 

To jak wygląda Wasza znajomość języka? Jakich języków się uczycie? I jak się ich uczycie? Dajcie znać, jestem bardzo ciekawa!