Produkcja architektów wnętrz, na skalę co-najmniej marketową, ma się całkiem dobrze. Robi się ich dość dużo, bo tematyka i dopasowanie zawodu uchodzi za stosunkowo łatwe. Nie tylko pod względem nauki, ale także pod względem późniejszej kariery. A potem możemy zbierać grzyba za grzybem, bo taki ich wysyp sezonowy. Pytanie tylko, który z nich będzie dobrze smakował?

Pisałam Wam jakiś czas temu, jak ważna jest umiejętność rozróżnienia dwóch niby podobnych, a jakże innych zawodów. Dziś chciałabym nieco przybliżyć ścieżkę, przez którą przechodzi (albo właściwie powinnam napisać: powinien przejść) człowiek by zostać architektem wnętrz. Nie będę jednak nawiązywać w tym temacie do zawodu samego architekta, nieistotne czy tego od budownictwa prywatnego, urbanisty, ruralisty czy też od budownictwa publicznego. Nie będę opisywać drogi, jaką należy przebyć w tym tunelu, bo ta droga jest odrobinę dłuższa, i z pewnością cięższa, niż wspomniane wnętrza.

OD CZEGO ZACZĄĆ?

Wysyłacie do mnie mnóstwo maili, z pytaniami o kursy i szkolenia, po których można być architektem wnętrz. Moi drodzy, niestety, ale z tego co mi się wydaje, zawód architekta wnętrz, inżyniera lub magistra, uzyskuje się po ukończeniu studiów kierunkowych. Nie ma możliwości nosić takiego tytułu po kursach, szkoleniach czy za pomocą nauki przez internet. Można w ten sposób jak najbardziej się dokształcać, ale nie powinno to być jedynym podjętym krokiem ku celowi. Bo w ten sposób go nie osiągniemy.

Decydując się na studia o takim, a nie innym kierunku, do wyboru mamy:

– Politechniki, które kształcą na wysokim poziomie, a nacisk kładą na stronę techniczną zawodu.

– Akademie Sztuk Pięknych, które napewno nie pozwalają ograniczać naszej wyobraźni, ale ze stroną techniczą troszkę gorzej.

– Uczelnie prywatne, które w zależności od samej już szkoły, kształcą na bardzo różnym poziomie.

W formach studiowania poza wyborem czy mają to być studia dzienne czy zaoczne (z wieczorowymi się nie spotkałam – dajcie znać, jak o takich wiecie!) mam oczywiście podział na studia licencjackie, inżynierskie czy magisterskie uzupełniające. Dodatkowo mamy możliwość zrobić studia podyplomowe na kierunku architektura wnętrz (gdy studiowaliśmy pokrewny ale jednak inny kierunek, a chcielibyśmy się rozwinąć w stronę architektury wnętrz) oraz oczywiście doktoranckie jeśli bardzo byśmy chcieli. Należy pamiętać, że studia na takim kierunku nie należą do studiów w pełni bezpłatnych. Nie ma tak, że nie poniesiecie praktycznie żadnych kosztów studiowania, w zależności od wybranego rodzaju uczelni. Nieistotne, czy dzienne, czy wieczorowe albo zaoczne – studia na tym kierunku kosztują zawsze. Dlaczego? Bo drukujemy, bo kleimy, bo robimy modele i siatki, bo rysujemy i malujemy. Świat architektury jest piękny, i z pewności szalenie kolorowy. Ale etap studiów nie należy do najtańszych. Jeśli dodatkowo dochodzą inne koszta, związane z opłatą czesnego/wynajmem mieszkania/wyżywieniem itp.okazuje się, że nie każdy może sobie na takie studia pozwolić.

CZY ARCHITEKTEM MOŻE BYĆ KAŻDY?

Powiem tak: Każdy może skończyć studia na tym kierunku. Przecież to nieważne, na jakich ocenach (wpisach) jedziesz, ważne że do przodu. Weryfikuje Cię dopiero moment po studiach, lub nielicznych, jak mnie, etap pracy w czasie tychże studiów. Czy się nadajesz? Czy potrafisz? Czy masz wyobraźnię? Talent? Chęć? Jesteś kreatywny? Czy jesteś ciekawy? Asertywny?

Tak. Bardzo wiele czynników wpływa na późniejszy los architekta wnętrz. I tak. Wielu z nas pracuje później w biurach, lub otwiera własne. Ale czy to znaczy, że osiągnęli sukces i są rozchwytywani? Architektów wnętrz jest za dużo. Na każdym rogu znajdziesz jednego. Do tego kolejny wysyp – projektanci i dekoratorzy, sprzedawcy mebli z milionem kreatywnych kursów. I każdy może projektować. Ale czy każdy naprawdę, nie tylko potrafi, ale też jest pewny tego co robi? Jesteś ciekawy tego kierunku? Wydaje Ci się, że to kierunek dla Ciebie? Idź na studia. To one Cię zweryfikują. To one pokażą, czy się nadajesz. Ale dopiero uczestnictwo w profesjonalnie prowadzonych projektach ukaże Ci błędy i niedociągnięcia, nad którymi trzeba będzie popracować. Nie każdy to wytrzymuje, nie każdemu się chce.

JAK WYGLĄDAJĄ STUDIA NA KIERUNKU ARCHITEKTURA WNĘTRZ?

Studia kształcą wszechstronnie, bo taki jest ich cel. Architekt wnętrz musi znać się na wielu rzeczach, ogarniać wiele kwestii jednocześnie i być ciekawym świata. Ale podstawą powinna być wyobraźnia i kreatywność.

Wybór uczelni, o których pisałam wyżej, pozwala zastanowić się nie tylko nad tym, co potrafimy, ale także ułatwia nam start. Normalnym jest, że na uczelni technicznej mniejszy nacisk kładzie się na posiadanie artystycznej duszy, ale też wiadomo, że ktoś, kto z matematyką śpi codziennie pod poduszką, niekoniecznie będzie dobrze się czuł na ASP, bo do niego lepiej trafi właśnie nacisk techniczny. Tak więc dobrze jest znać swoje możliwości.

Studia są pracochłonne. Oprócz wykładów, ćwiczeń ze „zwykłych przedmiotów”, które można by określić teorią, jest mnóstwo zajęć projektowych, różnego gatunku. Na takich studiach będziesz mógł ćwiczyć rysunek i malarstwo, projektowanie wnętrz lub/i ogrodów, rzeźbę, koncepcję, wyobraźnię, wystawiennictwo czy projektowanie reklamy, będziesz miał okazję projektować także kompozycję i światło, bawić się barwą, ale także obliczać obciążenia i uczyć się ważnych zasad budownictwa. Na takim kierunku należy liczyć się z wieloma godzinami pracy domowej, nieustannymi poprawkami i doprowadzaniem projektów od początku do końca. To nie tylko praca na uczelni i szybkie „zakucie” w domu. To hektolitry cierpliwości, nerwów i nieprzespane noce. To tony tektury, papieru i kleju. I z pewnością mocno zużyty komputer ;)

Opanowanie kilku programów wykorzystywanych dziś do projektowania to kompletne mimimum, którym należy się wykazać. Mimo umiejętności rysowania bądź malowania, lub chęci nauczenia się rysunku (tak! można to wyćwiczyć!), dziś bardzo ważne są umiejętności programowe. Mam tu na myśli oprogramowanie typowe dla biur projektowych, ale nie oszukujmy się – im więcej, tym lepiej, byle jak najlepszej jakości. Dzisiaj architekt wnętrz to nie tylko „artysta-matematyk”, to także grafik komputerowy z ogromną wyobraźnią i umiejętnością pracy z klientem. I niestety, bez chęci spędzenia nad tymi programami niezliczonych domowych godzin, nie licz, że nauczą Cię ich na uczelni.

d1

 

A PO STUDIACH RAJ…

Architekt wnętrz musi być na bierząco z trendami. Musi wiedzieć, jakie są style projektowe, jak je łączyć (choć dziś sytuacja jest w sumie dość prosta – można łączyć wszystko), być obrytym w „standardowych” wymiarach „standardowych” mebli, kojarzyć kolory, firmy związane z wyposażaniem / remontowaniem wnętrz, powinien umieć robić kosztorysy i wyliczać zapotrzebowanie na zużycie materiału, bo płacić będzie za to inwestor, który opłaci także Twoją pracę. Klient chce wiedzieć wszystko, chce być gotowy zlecić kompletny projekt Tobie, bez głowienia się, czy wszystko będzie w porządku. I to jemu ma się projekt podobać. Ale bez popadania w skrajności – czasem ważna jest asertywność, o której pisałam – jeśli coś nie pasuje, lub za chiny nie da się czegoś zrealizować, to się po prostu nie da. Ale trzeba to umieć wytłumaczyć używając odpowiednich argumentów. Należy być profesjonalistą w swoim fachu.

Doszliśmy do bardzo ważnej kwestii – realizacji. Jeśli coś projektujesz, musisz być pewny, że da się to wykonać. Studia mogą być magiczne i kreatywne, wręcz nierealne, ale po nich trzeba się obudzić, zejść na ziemię, i wiedzieć kilka rzeczy z podstaw budownictwa. Bo potem się okazuje, młodzi architekci wnętrz są kreatywni i mają super pomysły, ale wielu rzeczy zrobić się nie da.

Studia są wymagające, trudne, czasem ciężkie. Ale poznając jak wygląda praca w tym zawodzie, widząc zadowolenie klienta, jego chęć i radość, mogę powiedzieć jedno: warto!

Jeśli jesteś pewny, że to kierunek, w którym mógłbyś rozwinąć skrzydła, idź dalej. W końcu nie ma nic przyjemniejszego, niż robienie w życiu tego, co się kocha!