Menu
Niemcy / PODRÓŻE

SPA & Wellness w Vital hotel Meiser – coś pośrodku niczego.

Miałam kiedyś sen. Taki prosty, niby trochę zwykły, a jednak nie do końca, sen. Sen o tym, że wybieram się na takie prawdziwe, wyśnione wellness / spa, czy jak oni to tam pięknie nazywają. A to wszystko przypuszczam, przez hotel, w którym pracowałam. To właśnie w tamtym okresie najbardziej podziwiałam te wszystkie młode Panie goszczące się w hotelu, spacerujące w szlafrokach od jednej sauny do drugiej, od masaży do innych kosmetycznych uciech i… ciągle zastanawiałam się jak to jest, z czym to się je, na czym to polega. Trochę z zazdrością, a trochę ze zdzwiwieniem, przyglądałam się temu trendowi.

Wymyśliłam sobie jednak, że kiedyś się na taki wyjazd wybiorę. Ale wiecie, nie byle jakiś, byle tylko był… ale taki z prawdziwego zdarzenia! Nie ma to tamto…

Marzenia marzeniami, ale jak się jednak często okazuje i dzieje (szczególnie mi!), rzeczywistość szybko sprowadziła mój tyłek na ziemię i przyszedł czas otrzeźwienia, bo pracując w sklepie, niekoniecznie można sobie pozwolić na takie cuda wianki. Bo co jak co, ale ceny za to całe SPA często zwalają z nóg, gdy zaczniemy głębiej szukać i przebierać. No ale, że za weekend dla dwóch osób aż tyle pieniędzy? Naprawdę? WTF? Okładają tam czystym złotem, czy jak?

I w taki oto sposób to marzenie, bądź też plan, odłożyłam w jakąś nieokreśloną dal… nie oszukujmy się, ale prawie 1000€ za ledwie WEEKEND we dwoje to jednak mało nie jest, prawda? To są dwie noce przecież! Rozbój w biały dzień…

 

Jak na moją skromną osobę przystało, gdzieś pomiędzy codziennością, pracą i obowiązkami, po prostu zapomniałam o tym pomyśle. Trochę wyparłam go z głowy, bo ceny zaporowe, a trochę może usilnie wyłączyłam chęć spędzania czasu w ten sposób, co pokazało, że może wcale to SPA takie istotne dla mnie nie jest. Ale wiecie co? Życie bywa niezwykle przewrotne.

. dreams come true .

Jak się jednak okazało kilka lat później, czasem warto wierzyć, że pracodawca będzie umiał wynagrodzić nam solidne podejście do pełnionych obowiązków. I tak, wiem, że każdy liczy raczej na dodatkową gotówkę, która wpadnie do naszej kieszeni, ale czy opłacony pobyt w hotelu dla ciebie i osoby Tobie towarzyszącej, wraz z usługami wellness czy spa nie jest fajnym pomysłem? Czy nie chciałabyś/chciałbyś zrelaksować się właśnie w ten sposób? Gdy pomyślę o tym więcej, wiem, że gdybym w takiej sytuacji dostała po prostu premię w gotówce, nigdy w życiu nie przeznaczyłabym jej na taki pobyt. A w ten sposób, pozostając tak jakby postawioną przed faktem już dokonanym, mogę powiedzieć, że miałam przyjemność spróbować czegoś nowego. A świadomość, że sama zapracowałam (ale się nie wykosztowałam) na taką przygodę smakuje jeszcze lepiej!

Spędziłam fajny, bezstresowy weekend w hotelu (jeszcze przed tym pandemicznym bałaganem) położonym z dala od… życia w ogóle i w sumie bardzo mnie to cieszy. Nie należę do fanów zabudowy miejskiej, tym bardziej więc jego położenie pomiędzy polami i nieopodal kilku domów było dla mnie na plus. Miałam okazję skorzystać z kilku zabiegów, poczuć smak „wellnessowego relaksu” na sobie, i myślę, że to naprawdę ciekawa forma spędzenia czasu przede wszystkim ze sobą samym. Ale nie tylko! Jeśli dodatkowo bierzecie w usłudze masaż czy też kąpiel dla dwojga, to jest to dodatkowy czas spędzony razem. Można w ten sposób spędzić czas z ukochanym, ale także z najlepszą przyjaciółką, siostrą lub mamą. Możliwości jest bardzo wiele, a mianownik jest w zasadzie jeden: WSPÓLNY CZAS. Cudownie jest zapomnieć na chwilę o obowiązkach, także tych domowych, i po prostu oddać się chwili. Zapomnieć o istnieniu telefonów i dać swój czas także drugiej osobie. Doświadczać, odczuwać i pamiętać. To bardzo ciężkie do zrobienia dla takiego pracoholika jak ja, jednak muszę powiedzieć, że w ostatnim roku bardzo dużo się we mnie zmieniło jeśli chodzi właśnie o takie podejście. O doświadczanie spokoju. O szanowanie swojego czasu. O oddzielanie pracy i obowiązków od totalnego resetu, który jest potrzebny każdemu z nas.

. hotel .

Sam Vital Hotel Meiser SPA & Wellness jest ogromny, część przeznaczona na masaże, sporty i inne relaksy jest naprawdę duża i przestronna. Na parterze znajdziemy także kilka różnych restauracyjnych kątów, z których każdy zachowany jest w innym stylu. Co w kwestii hotelowych restauracji jest dla mnie mega istotne: kuchnia na życzenie robi specjalnie wegańskie dania. Wow! Dotąd spotykałam się co najwyżej z barem sałatkowym i oddzielaniem porcji mięsa od obiadu. Tutaj natomiast wegańska opcja dań i ciast pozwoliła mi znaleźć się w hotelowym raju. Ogromy plus dla hotelu, który jakby nie patrzeć nastawiony jest na przygotowywanie dziczyzny na różne sposoby, co bierze się pewnie z kłusownicznych upodobań właścicieli.

Pokoje są różnej wielkości, standard wszystkich jednak jest wysoki, a te wyposażone są mega dobrze, także w tej taniej wersji. Nie jestem jednak fanką półprzeźroczystych drzwi do łazienki, i to w sumie jedyne, co mogłabym uznać za pokojowy minus… Tak czy inaczej muszę stwierdzić, że bardzo mi się w tym hotelu podobało i mogę go szczerze polecić!

 

 

 

 

Dzisiaj w tym ciągłym biegu często zapomina się o kwestii odcięcia się od świata. Jesteśmy na codzień zabiegani, przebodźcowani i ciągle napięci tym co jeszcze mieliśmy zrobić. A wystarczy przecież zatrzymać się na chwilę… no i mówię Wam, w taki sposób nawet pracoholik może się naprawdę mocno zrelaksować! :)

 

Tak czy inaczej, ponad tą fascynacją mimo wszystko pojawia się jedna myśl w głowie: dlaczego do cholery pobyty SPA są takie drogie? Dlaczego za relaks przychodzi nam dzisiaj płacić tak strasznie dużo pieniędzy?

To jak, był ktoś z Was kiedykolwiek na takim SPA/WELLNESS pobycie? Pamiętacie swoje pierwsze wrażenie? Powtórzylibyście ten wyczyn?

  Podobało Ci się? Podziel się tekstem z innymi! Niech i oni wiedzą, co się tutaj wyprawia! 

No Comments

    Leave a Reply

    Pin It on Pinterest

    Share This