Niemiecka komunikacja (miejska?).

single-image

Wydawać by się mogło, że przecież komunikacja, czy to miejska, czy też międzymiastowa, to przeżytek i starość w tak rowiniętym kraju, jak Niemcy, bo przecież taki zmotoryzowany kraj, auto prawie na głowę, niskie ceny benzyny i… można by tak wymieniać. Nic bardziej mylnego. Wielu zapomina, że Niemcy to takie ukrywające się w cieniu pychy, wygodne i bardzo ekonomiczne sknery, które lubią zaoszczędzić i w sumie, czemu tu się dziwić. Raczej każdy to lubi! Fajnie przecież zaoszczędzić na czymś, by mieć na coś. A co!

Mimo wielkiej, ba – ogromnej, ilości aut na drogach, ilości aut we wszechobecnych korkach, i ilości aut na możliwych parkingach, bardzo duża część społeczeństwa wybiera właśnie komunikację. Pociągi (der Zug), autobusy (der Bus) czy tramwaje (der Straßenbahn).  Taniej, ekonomiczniej, praktyczniej. Prawdziwie po niemiecku.

___________________________________________________________________________________________________

Na pierwszym miejscu w komunikacji stoją zdecydowanie pociągi. To one uchodzą za najczęściej używaną komunikację, szczególnie uwzględniając dojazdy dłuższe, niż krótsze ;) To Deutsche Bahn uchodzi za ten najpopularniejszy wśród niemieckiego społeczeństwa. Bywa z nim ostatnio dużo problemów, a strajki pojawiające się coraz częściej zdecydowanie i umiejętnie psują ten obraz w mediach, denerwując niepotrzebnie nas – użytkujących, ale mimo to, w dalszym ciągu ludzie decydują się właśnie na nie. Czasem z przymusu, czasem z przyzwyczajenia, czasem własnie ze względu na ekonomię i praktyczność tego tworu.

Bilety pociągowe nie należą do najtańszych i każdego ceny szokują za pierwszym razem. Mimo to, z drugiej strony patrząc, człowiek wie, za co płaci. Pociągi nie przypominają tych, które znam z Polski, dotychczas także się nie spóźniały (ostatnie x miesięcy to zdecydowana powolna destrukcja tego tworu jakim jest DB), są szybkie, wygodne i czyste. Śmieszą mnie czasem głosy ludzi narzekających na wytarte lekko obicia foteli czy porysowany plastik gdzieś przy oknie od torebki, i zaraz staje mi przed oczami wygląd naszych polskich pociągów ze wszystkimi swoimi atutami na czele ;)

Jest jednak kilka opcji by podróżować pociągami taniej, różnych w zależności od landów, i okręgów aglomeracji, w których mieszkamy, niż wygląda to na pierwszy rzut oka. Przede wszystkim internet często (ale nie zawsze) ma inne ceny danych biletów, jak stacjonarne automaty na dworcach. Warto to sprawdzić. Następnie warto wiedzieć, że często wystarczy na danych trasach, u konkretnego przewoźnika, wyrobić dodatkową kartę, uprawniającą do zniżek. Do tego można czasem podpiąć także zniżki wiekowe, lub też jakieś karty bonusowe. Planując trasy dłuższe lub też te, z większym wyprzedzeniem czasowym (np. pociągami ICE), warto możliwie wcześniej kupić bilet, bo jego cena będzie się zmieniać, tutaj głównie na niekorzyść kupującego. Poza tymi rzeczami, które warto rozpracować na swojej trasie, warto wiedzieć, że DB dysponuje małymi bonusami dla swoich klientów w postaci biletów czasowych:

1. Bilet Weekendowy (Schönes-Wochenende-Ticket) – bilet uwzględnia dni takie jak sobota lub niedziela. Dzięki niemu, możemy w przedziale czasowym od północy pierwszego dnia, do godziny 3 dnia następnego. Uwzględnia podróżowanie po całym kraju 2 klasą, przewozami regionalnymi. Maksymalnie można podróżować w pięć osób, a cena w zależności od liczby zainteresowanych, waha się od 40 do 56 €.

2. Bilet landowy (Länder-Tickets) – uwzględnia podobne terminy, jak bilet weekendowy, a także czas od poniedziałku do piątku, od 9 rano do 3 dnia następnego. Tutaj także podróżować możemy pociągami regionalnymi, maksymalnie w pięć osób, a ceny wahają się w zależności od landów, zaczynając się na 22 €.

3.  Bilet Krajowy (Quer-durchs-Land-Ticket) – obowiązuje od poniedziałku do piątku, od 9 do 3 dnia następnego. Możemy podróżować pociagami regionalnymi na terenie całego kraju, także w pięć osób, a cena waha się od 44 do 78€, w zależności od liczby zainteresowanych.

_______________________________________

Międzymiastowo, często, choć zdecydowanie rzadziej jak pociągami, podróżuje się także busami i autokarami, ale tutaj należy zgłaszać się do konkretnych przewoźników, których nie jestem w stanie Wam podać. Każda większa aglomeracja ma jednak przewoźnika, który także wprowadza osobne atrakcyjne możliwości podróży.

Zaletą podróżowania busami, jest zdecydowana różnica w cenac, jakimi rządzą się koleje. Okazuje się, że praktycznie całe Niemcy (Berlin – Monachium) można pokonać za kilkaNAŚCIE euro. Wystarczy rozejrzeć się po stronach, na których możemy sobie takie bilety kupić. Tutaj najczęściej wymienianymi spośród innych, wśród znajomych są Berlinlinienbus, Eurolines, Flixbus.

________________________________________________________________________________________________________

W miastach poza autobusami, często podróżuje się także tramwajami lub metrem, dzięki czemu mamy możliwość dotrzeć praktycznie wszędzie. Jeśli znacie jakieś mroczne lub gorące szczegóły podróżowania w ten sposób, dajcie znać! Bom szara masa w tej tematyce :)

bus

A jak coś nam jednak nie pasuje, to zawsze możemy wybrać auto.

Lub rower. Będzie zdrowiej ;)

3 komentarze
  1. Jan Machyński 4 lata ago
    Reply

    ….i taniej! :D
    Fajnie trochę poczytać na temat codzienności w Niemczech, czy w innych krajach. Wiele rzeczy umyka pod wpływem mediów i internetu oraz….stereotypów.
    Ostatnio byłem we Włoszech co wcześniej zmusiło mnie do wyjazdu do Berlina na lotnisko i tak sobie myślę „no…to sobie popatrzę na najnowsze Mercedesy i BEMki na autostradzie”. Sama się domyślasz jakie było moje zaskoczenie, gdy moje wyobrażenie niezbyt pasowało do faktów ;) A najlepsze było to, że gadałem na lotnisku z takim Niemcem na temat samochodów i tego jakie się kupuje. Z rozmowy wyszło, że większości Niemców…nie stać na własne samochody!
    Co więcej – ten Niemiec na widok naszego samochodu autentycznie zaciął się – nie mógł się pogodzić z tym, że stać nas, Polaków na samochody, które dla Nich są prawie nieosiągalne. Przyjechaliśmy najnowszym Volkswagenem Sharanem.
    Wiesz, takim sobie vanem :D Od tamtego momentu wyleczyłem się z kompleksów względem Niemców na temat aut.

    • Alexandra 4 lata ago
      Reply

      Heh… powiem szczerze, że gdy byłam na wschodzie Niemiec, podobnie moją uwagę zwróciły auta, których nie było :) Tam jest ich faktycznie jakoś mniej, ale gdy patrzę na swoją okolicę, lub miejsca w których bywałam, nie mogłabym powiedzieć tego samego – aut jest mnóstwo, a patrzenie na audi czy bmw jest równie prawdopodobne jak na fiaty w Polsce. Jest ich mnóstwo, naprawdę. Nie szokują tu porszawy, ferrarki czy inne (magicznie brzmiace) mustangi na drodze. Nie spotkałam się także z tym, by Niemcy nie mieli pieniędzy na własny samochód – jest to dla mnie nowość!

  2. Monika 4 lata ago
    Reply

    No właśnie, mnie też bardzo zdziwiła wypowiedź na temat Niemiec wschodnich, może dlatego, że nie byłam nigdy w Berlinie ani innym mieście byłego DDR. To co widzę i słyszę od ludzi z moich okolic przeczy faktowi jakoby Niemców nie było stać na własny samochód! Na ulicy przekrój wszystkich najnowszych modeli wiodących producentów branży motoryzacyjnej to chleb powszedni :-)

Leave a Comment

Your email address will not be published.

You may like