Kurs języka niemieckiego dla imigrantów (Integrationskurs).

No bo tak, pomyślmy. Przyjeżdżamy do Niemiec. Do byle jakiej pracy, bez znajomości języka, lub z tak zwaną „wystarczającą” jego znajomością, co by się przywitać z kimś, bo przecież mieszkać będziemy z Polakami. Bo pracować będziemy z Polakami. Bo… z Polakami.

Nic bardziej nie ogranicza naszych skrzydeł na obczyźnie, jak nieustanne przebywanie z rodakami. Jak fantastyczni by nie byli, jak fajnie by z nimi nie było. Później okazuje się, że lata mijają, lub już dawno minęły, a my dalej nie szprechamy, bo… nie umiemy. No, coś tam się przez ten czas osłyszało, ale żeby w tym gramatyki szczyptę choć było…

Niemcy pomagają imigrantom. Także językowo. Nieważne skąd pochodzą. Nieważne, na jak długo przyjechali. Ale osobiście uważam, że z tej pomocy, jaką oferują w kwestii poznania ich języka, naprawdę warto skorzystać. Kurs dla imigrantów jest dziś najczęściej uczęszczanym kursem językowym w całych Niemczech. I nie ma się co dziwić. Każdy „przyjezdny” chce choć trochę pewniej czuć się w sklepie i na ulicy. Niektórzy, jak np.azylanci, nie mają takiego wyboru, jaki mamy my – wcale nie musimy się na niego decydować.

Kurs dla imigrantów (Deutsch für Zuwanderer) w szkołach językowych określany jest jako Integrationskurs, i służy głównie integracji przyjezdnych z otoczeniem, ze sobą, z językiem. Prowadzi go dzisiaj większość szkół językowych, i co jest największą zaletą tego kursu, to fakt, że jest on dofinansowany. Dolarki nam się świecą, oczy aż płaczą ze szczęścia. Myślcie co chcecie, ale są osoby, dla których taka opcja nauki języka jest jedyną możliwą.

Kurs od kuchni

1. ETAPY.

Kurs dla imigrantów podzielony jest na 3 etapy, i prowadzony jest w zakresie poziomów A1-A2-B1. I tylko te stopnie są finansowane w mniejszym lub większym stopniu. Tylko te stopnie wchodzą w skład programowy Integrationskurs. Każdy z poziomów zakończony jest osobnym testem, który sprawdza naszą wiedzę i zaangażowanie, oraz określa, czy możemy „pójść” dalej do przodu, czy powinniśmy zatrzymać się w miejscu, w którym jesteśmy obecnie.

2. LICZBY.

Najczęściej w formie dofinansowanej płaci się około 1-2 euro za godzinę lekcyjną, a sam kurs liczy 600 godzin nauki. Do tego dochodzi opłata egzaminacyjna i inne dodatki, co daje około 800 euro (u mnie po całym roku było to 792 euro). Zajęcia organizowane są w blokach dziennych bądź wieczorowych (w zależności czy pracujemy i na jakie zmiany), po 3-4 godziny jednego dnia. W wersji dziennej zazwyczaj są to 4 dni w tygodniu, w zaocznej natomiast najczęściej 3 dni w tygodniu.

3. PRZYWILEJE.

Niedość, że płacimy praktycznie nic za czas nauki na takim kursie, mamy jeszcze pewne przywileje. W zależności od regulaminu, jaki ustala sobie szkoła z ośrodkiem dofinansowującym i Ministerstwem, mamy kilka możliwości dodatkowego zwotu pieniędzy za ukończony kurs. Mianowicie, jeśli za pierwszym podejściem zdamy egzamin na poziomie B1 (tak było w przypadku mojej szkoły), Ministerstwo oddaje nam połowę poniesionych kosztów (czyli niecałe 400 euro w moim przypadku). Piszę o zależnościach, bo różne szkoły inaczej sobie ten problem rozwiązały. Czasem trzeba zdać w pierwszym terminie, czasem ma się rok po zakończeniu nauki na zdanie egzaminu, czasem zwracana jest mniejsza kwota niż ta podana przeze mnie. Warto się rozeznać w momencie poszukiwania najbardziej atracyjnej oferty.

4. OBOWIAZEK.

Kurs ma jeden zasadniczy minus – obowiązkowe zajęcia. Teoretycznie musimy być na wszystkich zajęciach a jedynym odstępstwem jest choroba, która powinna być potwierdzona zaświadczeniem (Krankenmeldung), albo praca, która powinna być potwierdzona przez pracodawcę. Jest to wersja oficjalna, podawana także przez Ministerstwo w zakresie uczęszczania na taki kurs.

5. GRUPY.

Grupy są różne. Teoretycznie szkoła stara się dopasować odpowiednio ludzi za pomocą testu, który dostajemy „na dzień dobry” w szkole. Teoretycznie, bo szkoła nie ogranicza się w żaden sposób na zamknięte i szczelne grupy, w których mamy szansę faktycznie w równy sposób rosnąć w swoim poziomie językowym. Okazuje się, że co chwilę do grupy ktoś dołącza, ktoś odchodzi do innej i tak dalej. Tak naprawdę cierpimy na tym my, bo wałkuje się jeden temat po kilka razy, gdyż nie wszyscy (często ci świeży..) nadążają. I tak zamiast iść do przodu a na powtórach skupić się przed egzaminem, stoi się w miejscu, a przed egzaminem leci z resztą materiału.

6. ZAKOŃCZENIE.

Po zdaniu egzaminu dostajemy certfikat wystawiany przez Goethe Institut, czyli chyba najbardziej rozpoznawalny instytut językowy w tej części Europy. Certyfikat ten czasem w przypadku poszukiwania innej/lepszej pracy, może nam bardzo pomóc. Ale wszystko leży w naszych rękach.

german people

Nie zapominajmy, że kurs taki bywa dobrym motywatorem do nauki. Nie każdy potrafi, lub chce uczyć się w domu. Nie każdy na naukę domową może sobie pozwolić. Kurs ten bywa też jedyną opcją by wyjść do „innych” ludzi, w przypadku spędzania stałego czasu wśród rodaków. A finansowo nie każdy może zaś pozwolić sobie na pełny pakietowo kurs języka niemieckiego, bo to często bardzo duże pieniądze.

ZALETY:

– kontakt z innymi ludźmi z całego świata

– niskie koszty + dodatkowe możliwości zwrotów

– nauka w grupach przez zabawy, ćwiczenia, nieudolne rozmowy

– w większości przypadków nauka niemieckiego po niemiecku (nie ma, że boli – mózg trzeba wytężać)

– certfikat pomagający w znalezieniu pracy

MINUSY:

– grupy niekoniecznie prawidłowo „sortowane”

– czas jaki trzeba spędzić na zajęciach

Sami widzicie, że zalety zdecydowanie miażdżą minusy. I pamiętajcie… niemieckiego warto się uczyć! Popatrzcie na mapę.

To jak, już zapisani? :)