Szerokie biodra rodzą kompleksy!

single-image

Kobieta. Czasem pewna siebie, czasem nieśmiała. Czasem z sercem z kamienia, czasem zbyt wrażliwa. Czasem blondynka, czasem brunetka. Ale zawsze w tych wszystkich wymienionych przypadkach, kobieta z jednym właściwym atutem – z szerokimi biodrami. Wiesz, że to taki pierwotny instynkt, że biodra szersze od talii muszą być, wiadomo. Fajna, okrągła bardziej lub mniej pupa, szerokie uda i odrazu ciśnienie krwi się podnosi, co nie? No… jak nie, to nie tekst dla Ciebie. A jak tak, to zapraszam do zapoznania się z codziennymi problemami, z jakimi spotyka się kobieta o takim kształcie sylwetki.

W tenże sposób, niczym Jedi, przychodzę z odsieczą, by pokazać Ci, że sylwetka, którą posiadam i ja, ma pewne nieokreślone makamenty, które wprowadzają nas – kobiety o szerokich biodrach, w dość dziwny, czasem niezrozumiały nastrój.

1. Urodziłam się, by rodzić.

Moja sylwetka nie jest pro-rodzinna. Ja także mogę chcieć robić karierę lub w ogóle nie chcieć mieć dzieci. O! I co wtedy? Niezwykle śmieszne i prostackie jest określanie, że kobieta o szerokich biodrach właśnie do rodzenia została stworzona. Niech rodzi i w domu siedzi. To jej przeznaczenie. Ehem. A Twoje jakie jest?

2. Zmieniam przeznaczenie rzeczy. W sposób magiczny.

Wyobraź sobie, że uwielbiam sukienki, szczególnie te przylegające do ciała. Widzę sukienkę, planuję ałtfit, już widzę się w tym idealnym zestawieniu, kupuję bo przecież leży jak ulał. Czego więcej chcieć? Nooo… przydał by się długi wybieg w sklepie. Ot tak, co by sprawdzić mierzony ciuch. Niestety nikt nie wspomniał, że te wszystkie piękne sukienki leżą doskonale jedynie na bardzo szczupłych dziewczynach. Okazuje się, że na szerokich biodrach i wielkiej pupie… podnoszą się podczas chodzenia. Uwielbiam ten efekt. Zawsze chciałam świecić publicznie dupskiem. Na plaży jeszcze ujdzie, ale na mieście? No haaalllo! No więc znaczy to mniej więcej tyle, że rozmiar krótki kompletnie się nie nadaje na bycie sukienką, a co-najwyżej tuniką. W bardziej zaawansowanych przypadkach może nawet bluzką :D A miało być tak pięknie.

3. Uniwesalnie robię zakupy najchętniej.

Oho, zobaczyłam coś na wystawie. Wbijam się ochoczo do sklepu, chwytam za to coś, co zwróciło moją uwagę i biegnę do przymierzalni. I to by było na tyle. Nie znoszę sytuacji, w której w sklepie z ciuchami okazuje się, że to co mi się spodobało, jest w rozmiarze uniwersalnym. To już wiem, że nie pasuje. Nie ze mną takie numery, nie będę próbowała wcisnąć się na siłę, bo jeszcze pęknie :D

4. Lubię udawać kangurzycę, dlatego potrzebuję dodatkowych toreb, flaków i dziur w swojej przestrzeni.

Hej, a wiesz co teraz jest znów modne? Spodnie i spódnice z wysokim stanem. Łoooo, zawsze chciałam taką mieć. No tak. Ale zapomniałam o sylwetce. U mnie nie przejdzie. Rozmiar dobry w biodrach (uff, w końcu coś na nie znalazłam!), okazuje się zbytecznym flakiem w talii. I na co mi to było? Ale to nie wszystko. Podobnie sprawa się ma ze zwykłymi spodniami czy spódnicami, bo w większości przypadków szyte są na jakieś niewymiarowe manekiny ulicha! Dopasuj spodnie w biodrach i w pasie jednocześnie – Puchar Uniwersalnego Szerokiego Biodra jest Twój!

5. Jeansy kupuję po to, by przetestować trwałość materiału.

Niedość, że wyją w pasie, lub odstają na plecach i brzuchu, to jeszcze ciągle coś z nimi nie teges. No ok, te materiałowe jeszcze jakoś ujdą, ba! – nawet wytrzymają odrobinę dłużej. Ale jeansy? Noł łej. Kupujesz, chodzisz, i nie myślisz o swoich fajnych masywnych udach bo pasują przecież do tyłka. Do momentu, aż te wspomniane uda nie wytrą Ci pięknych, i co najważniejsze, modnych, dziur w miejscu, gdzie to nasze sławetne uda się ocierają. A potem się pytają, gdzie kupuję takie spodnie i za ile, bo nigdzie nie mogą takich spotkać :D

Jak widzisz, życie me usłane różami nie jest. Ale bywa ciekawe, nie ma to, tamto! Wyjątkowe!

Tak. Właśnie. Kobieta z szerokimi biodrami musi być wyjątkowa :D

Hej, biodraczki, macie jeszcze jakieś ciekawe doświadczenia z kubaturą :D?

6 komentarzy
  1. Dorota Trocka 4 lata ago
    Reply

    tyaaaa, aż mi przypomniałaś moja udrękę w poszukiwaniu sukienki… Yhhh aż mi się płakać chciało :/ tyle fajnych kiecek, ale oczywiście nie na mnie :( ahhh te biodra. Kupno bluzki tez sprawia trudności, gdy w biodrach ok, to u góry za luźna.

  2. Monika 4 lata ago
    Reply

    Skąd ja znam te problemy ze spodniami, gdy w pasie leżą jak ulał to niżej materiał pęka w szwach ;-) A jak już się wcisną na bioderka, to w pasie dużo za dużo. Prawdziwa kobieta powinna wyglądać hę.. ponętnie ;-) a nie świecić kościstym tyłkiem, na kogo to szyją te wszystkie kiece ja się pytam??!!

  3. Ania Liebner-Olkowska 4 lata ago
    Reply

    Najgorsze jest chyba kupowanie sukienek. Swoją ślubną kupowałam 3 miesiące, bo przylegające odstawały nie w tych miejscach co trzeba, w rozkloszowanej wyglądałam jak pączek obficie polany lukrem… Spodnie wiecznie odstają w pasie, gdy są z ciut wyższą talią. Ach, i zapomniałabym o wiecznym przyzwyczajeniu zakrywania wszystkiego dłuższą bluzką, koniecznie szerszą, by nie zaciskała się niczym obręcz na biodrach. I tycia, nigdy w biuście, zawsze w biodrach i udach… Ale powiem, że równy koszmar przeżywają kobiety „w drugą stronę”, jak moja mama, szczupła na dole, ale z obfitym biustem. Nikt nie jest doskonały, każdy jest piękny. :)

    • Alessandra 4 lata ago
      Reply

      Dłuższe bluzki znam doskonale, mnóstwo ich w mojej szafie ;)

  4. Jestem “szczęśliwą posiadaczką” szerokich
    bioder i nóg. Mimo codziennych treningów na siłowni, poprawiam
    kondycję i sylwetke. Są efekty, chudnie się ale bioder na pewno nie zwężę do chłopięcych rozmiarów, bo taka natura, z która trzeba się pogodzić. Trafnie ujęłaś problem z wycieranymi w kroku jeansami. Ach te moje ukochane, ile razy
    to były wymieniane. Moda jest pełna ciekawych pomysłów ale znaleźć coś fajnego, mega
    kobiecego i seksownego dla szerokobiodrówek i grubonogich nie jest łatwo. Zawsze jak ktoś chce mi podarować ciuch w prezencie to proszę aby nie kupować mi nic na “dół”, szczególnie jeansów. Często tak było i na 90%
    prezent okazał się stratą. Nie możemy robić zakupów bez
    przymierzania, a w sklepach jestesmy bardzo wybredne. Potem ekspedientki pełne nadziei na zysk dostają policzek, bo klientka mierzy 10
    ciuchów i żadnego nie kupuje.

    • Alessandra 4 lata ago
      Reply

      Ja mam kompleks mierzenia jakichkolwiek spodni w sklepach – ciągle potem wydaje mi się, że jestem jakaś niewymiarowa, bo nigdy nic nie pasuje, a w końcu dopasować jedną parę tak, jakbym chciała, to jak mission immposible :D

Leave a Comment

Your email address will not be published.

You may like