O kobiecie, która miała marzenia.

single-image

Bo któż ich nie ma? Masz marzenia? No właśnie. Najpierw chciała być księżniczką i tylko czekała na księcia ze swoim zamkiem. Później, gdy dowiedziała się, że Święty Mikołaj niestety nie istnieje (ale czy na pewno??), to i księżniczką ciężko będzie zostać. Patrząc stale w dal, marzyła o tym, by mieć cudowną rodzinę, wspaniałą pracę i gromadkę dzieci. Wiecie, wszystko pięknie, różowo, bez sprzeczności, a już z pewnością bez jakichkolwiek problemów. Aż się nagle obudziła dostając porządnego klapsa od życia.

Nie piszę tego na przekór. Nie piszę tego w próżnię. Piszę to, bo cholernie wkurza mnie gdzieś w środku to, co do mnie dociera. Przykłady mnożą się tym częściej, im częściej się udzielam w Internetach. Tak, mogłabym przestać, ale po co? I niby dlaczego? Stworzyłam to miejsce dla każdego. I staram się na każdy problem znaleźć chociażby podstawowe rozwiązania. Nauczyła mnie tego psychologia, cholerna mać. Nie umiem przejść obojętnie, nie umiem, kolokwialnie mówiąc „zlać tematu”. O tym, co dzieje się dzisiaj z kobietami można wydać niejedną książkę, która z pewnością stanie się bestsellerem. Bo ten temat jest na topie. Popełniłam już kiedyś wpis, który mocno ociera się o dzisiejszą kobiecość. Ale popełniłam także taki, który ociera się o problem, z jakim spotyka się coraz więcej z nas. Ale to niestety nie wszystko, co mam do powiedzenia w tym temacie.

Nie potrafię zrozumieć, co dzieje się w kobietach, które usilnie próbują spełniać oczekiwania innych. Co nimi kieruje, kiedy spędzają lata przy człowieku, który niszczy je od środka. Pieniądze? Dzieci? Kredyty?

Życie jest jedno. Proste, krótkie zdanie, którym już wszyscy, jestem tego pewna, rzygają. Nie mój problem. Będę to powtarzać do swojej śmierci i o jeden dzień dłużej. Bo życie jest jedno. I każdy z nas ma jedną szansę na przeżycie go tak, jak faktycznie byśmy chcieli. I nie zamierzam wdawać się w gadki na temat światła w tunelu, i tego, co jest za nim. Życie jest jedno i tego się trzymam.

To nie epoka neolitu czy inne napoleońskie wyprawy osiemnastego wieku. To wiek XXI (dla przypomnienia: DWUDZIESTY PIERWSZY), który jest wiekiem mobilnym, wiekiem skomputeryzowanym, wiekiem możliwości, o jakich te wcześniejsze pokolenia nawet nie mogły marzyć. Dlaczego więc stale, ciagle, tak wiele z nas, przede wszystkim kobiet, ma problem z odnalezieniem siebie? Z życiem według swoich priorytetów, swoich marzeń i swoich planów?

Co stoi dziś na przeszkodzie, by móc dążyć do tego, o czym śniłyśmy jako małe dziewczynki? Czy jest naprawdę w dzisiejszym świecie coś, czego nie da się zrobić?

Wiecie co Wam powiem? Że my, kobiety, lubimy iść na łatwiznę a potem siedzieć […na brzegu rzeki…] i płakać w rękaw, poduszkę lub starą chusteczkę. Chwytamy usilnie to, co podrzuca nam los, nie patrząc wkoło, czy przypadkiem nie mamy jakichś innych możliwości. Czy nie jest tak, że wedle przysłowia tonący brzytwy się chwyta?

Przestają mnie ruszać opowieści koleżanek o kolejnych rozwodach, poszukiwaniu siebie, ciągłej depresji i niemocy. Bo to rzeczy, które dziś są normalnością. Dążymy do jakiegoś wyimaginowanego ideału, bo wydaje nam się, że wtedy będziemy wspaniałe, że wtedy wszystko zacznie się układać. Życie nie układa się samo! Jemu trzeba pomóc. Tylko w ten sposób możemy uczestniczyć w pełni w naszych decyzjach i na bierząco je korygować.

Każdej kobiecie, która przychodzi do mnie z podobnym problemem, zawsze staram się pomóc indywidualnie. Ale zauważam, że problem jednak jest wspólny. Jest powszechny, jak chleb na śniadanie. Bądź sobą i tylko sobą. Nie próbuj na siłę udawać kogoś innego. Masz swoje marzenia i swoje plany, które powinnaś spełnić, by choć przez chwilę poczuć się szczęśliwą. By choć przez chwilę czuć, że właściwie kierujesz swoim życiem.

Uczucie zagubienia i pustki nie jest przejawem tego, że idziesz w odpowiednim kierunku. Uczucie kiszenia się w swoim własnym sosie, lub co gorsza sosie z jakimś niepoprawnym dupkiem, też nie. Jeśli swojego postępowania nie zmienisz, i nie zaczniesz powoli wprowadzać się do SWOJEGO życia, z biegiem lat będziesz się czuć coraz gorzej. Dziś uśpisz lęki, które obudzą się dużo, dużo później, ale wtedy będzie już za późno. A nie warto wierzyć w to, że w innym życiu zrobisz inaczej. To najgłupszy tekst, jaki słyszę.

Jest dzisiaj. Tu i teraz. Nie ma wczoraj i nie ma jutro. Życiem, które ktoś Ci dał, kierujesz Ty. Dopóki nic go nie zniszczy, jesteś w stanie poczuć każdy ze zmysłów, jaki ofiarowała Ci matka natura. Jesteś w stanie wszystko.

BO JESTEŚ.

4 komentarze
  1. To prawda, kopa od życia na drodze do marzeń
    nie unikniemy. Ale to nie znaczy, że mamy się z nimi nie wychylać. Najbardziej hamuje kobiety dostawanie sprzecznych
    komunikatów. Mówią im, tak spełniaj swoje marzenia, realizuj się,
    ale jednocześnie
    oznajmiają, że poniesiemy przez to inne
    konsekwencje, cos takiego nie wypada robić lub “ucierpi” na tym ktos
    inny (ktoś
    co akurat dużo
    do naszego życia
    nie wnosi). Sporóbuj pojechać autem na ręcznym hamulcu – tak to wygląda.
    Ale czytając
    blogi widac, że świadomość kobiet rośnie, bardziej myślą o
    sobie i o innych bo problem ten poruszany jest coraz powszechniej. Pozdrawiam

    • Alessandra 4 lata ago
      Reply

      Problem jest coraz częściej poruszany, jak najbardziej. Ale w dalszym ciągu wiele kobiet boi się mówić o tym co dzieje się w domu za zamkniętymi drzwiami, boi się jakichkolwiek zmian, boi się niestosowania do „codziennych norm”. I bardzo wiele kobiet mimo, że niby gdzieś w środku zdaje sobie sprawę z tego, że nie tak powinno być, nie robi jednak nic w kierunku zmiany. Bo wyparcie społeczne, bo brak akceptacji, bo strach, że tak naprawdę zostaną całkowicie same z „wyolbrzymionym” problemem. Dzięki za komentarz :)

  2. A wystarczy znaleźć księcia z bajki i po problemie :P

Leave a Comment

Your email address will not be published.

You may like