. SLOW LIFE . Codzienność

Dlaczego zniknęłam?

relacje z ludźmi

Ciężko jest się tłumaczyć. Przede wszystkim dlatego, że nie umiem wymyślać powodów i nieprawdziwych historii. A jeszcze gorzej jest tkwić w przekonaniu, że to właśnie tak powinno być.

Jakiś czas temu pochwaliłam się zmianą pracy, a co za tym idzie, zmianą codzienności. Bo zmieniłam nie tylko dane na papierze, ale także w czasoprzestrzeni. Bo wiesz… moja doba ma zaledwie, co może Cię zaskoczyć, 24h. A ja, pewna swego, usilnie wcisnęłam w nią 10h korporacyjnej pracy, 2h na dojazdy, ośmiogodzinny sen i… ciężki trening, przeplatany z pracą u siebie i dla siebie na tak zwanym „swoim”. Na wyczekany urlop pojechałam po 5 miesiącach takiej codziennej zabawy. I tutaj zmierzam do jednego, do czego czasem ciężko jest nam się przyznać. Poległam fizycznie i psychicznie. Choć chyba w sumie dużo bardziej psychicznie, jak fizycznie. Bo pomiędzy tym wszystkim brakło mi czasu nie tylko na oddech, czy na zwykłe domowe obowiązki, ale także, lub przede wszystkim, brakło mi czasu dla najbliższych.

Wróciłam z urlopu jako mężatka (muszę uaktualnić wpis o mnie!), ale… z ogromną psychiczną niechęcią do tego, co czeka mnie po nim (po urlopie w sensie). I tak. Mijają kolejne tygodnie i powiem Ci szczerze, że już jestem zmęczona.

Nie zamierzam się użalać. Ani czekać na współczucie bo jestem w pełni winna całej tej sytuacji. A że nawarzone piwo należy wypić, to muszę się z tym uporać. Tak czy inaczej przede mną długa droga powrotu do normalności. Pracuję ciągle i nadal, i póki co jeszcze nie mogę, kolokwialnie mówiąc, piznąć tym wszystkim w kąt, ale kiedyś i owszem, oprócz myślenia o tym, w końcu to zrobię. Teraz jednak są priorytety, które muszę wstawiać ponad to. I są nimi relacje.

Chcę powiedzieć coś bardzo ważnego dla każdego z nas. Emigrant czy nie emigrant, zgodnie z ostatnim tekstem, wcale nie musi być pracownikiem gorszym. Ale nie ważne na jakim stanowisku pracujesz, nie ważne czym się zajmujesz i jak wielką radość, lub właśnie nieradość Ci to sprawia – nie zaniedbaj przez zwykłą niezauważalną głupotę relacji z ludźmi obok siebie. Bo tak naprawdę to ci, którzy są obok Ciebie są Twoją ostoją i pomocą. Pamiętaj o tym, bo łatwo zatracić się w czymś, co ciągnie nas w dół, lub tylko chwilowo w górę. Nie daj się temu złu, które czeka za rogiem, bo możesz nie mieć szczęścia i obudzić się za późno. A jak cudownych baśni o samotnym życiu każdego z nas byśmy nie czytali, nie ma co się oszukiwać, to drugi człowiek daje nam oparcie i pokazuje wiarę. To znaczy powinien. Jeśli tak nie jest, to być może to nie ten odpowiedni człowiek kręci się w pobliżu. Tak czy inaczej popatrz na mnie i wiedz, że ja chyba w odpowiednim momencie się zorientowałam. Nie wiem kiedy nastąpiło by to „za późno”, ale przecież nie chcę tego wiedzieć. Jedyne czego chcę, to czuć się szczęśliwa przy ludziach, których kocham. A praca i wszystko co z nią związane, powinna znajdować się zaraz za nimi.

I tak. to ze względu na czas, którego mi brak zniknęłam. Powoli wracam, stopniowo przestawiam się na inny tryb. Z pewnością wrócę i do Was, tutaj. Ale najpierw priorytet numer jeden. Mam Wam tyle do powiedzenia, że przecież nie mogę ot tak zniknąć w eterze! No nie mogę!

I wiem, że pociągnę wszystko, co zaczęłam i doprowadzę na swój koniec. Jestem koziorożcem, nie mogę inaczej. Ale na wszystko potrzeba czasu, wszak nie od razu Rzym przecież zbudowali. Najpierw przecież piramidy stały.

No to ja właśnie jestem przy pierwszej.

Pewna swego już dziś zapraszam Was tu na przyszłość, bo będzie fajnie. No wiem to, no! Po prostu.