Czy życie w Niemczech jest łatwiejsze, niż życie w Polsce?

No jak myślicie? Jest łatwiejsze? A może takie samo? I… czy aby napewno? A jeśli faktycznie, to dla kogo? Ostatnio zadajecie mi sporo pytań związanych właśnie z emigracją do Niemiec. Jak mi się tu żyje, jak wyglądają sprawy osiedlenia się tutaj, jakie są koszty życia itd… Postaram się jakoś zwięźle to opisać, choć nie jestem w stanie ruszyć każdej kwestii życia tutaj w jednej notce. Dziś opiszę kilka aspektów bardzo ogólnie, a z czasem chcę skupiać się na jednym temacie, i pisać bardziej szczegółowe notki. Jak Wam się ten pomysł podoba?

Mieszkam tu ponad 3 lata i trochę już widziałam, wiele przeszłam i sporo przemieszkałam. W różnych miejscach i warunkach. Jeśli jesteście ciekawi gdzie, to zapraszam Was do tego tekstu – jakiś czas temu opisałam Wam swoje odczucia odnośnie różnych rejonów w Niemczech.

Pierwsze, co wydaje się dla wielu ludzi niezbyt prawdziwe, czego nie potrafię zrozumieć,  nie od początku było łatwo. Nie ma tak łatwo, że jedziemy, znajdujemy mieszkanko, super pracę i mamy mnóstwo kasy by się w niej pławić.

Przede wszystkim warto zacząć od tego, czego ja nie zrobiłam – należy się zastanowić gdzie chcemy jechać na początek, czy może mamy tu kogoś, kto byłby w stanie początkowo pomóc w aklimatyzacji, czy będziemy zdani tylko na siebie. Zastanowić się co możemy lub co chcemy zaoferować niemieckiemu pracodawcy, a co za tym idzie, pomyśleć o tłumaczeniu notarialnym potrzebnych dokumentów.

Należy pamiętać, że Niemcy to specyficzny kraj, który często nie chce uznawać polskich dyplomów ot tak, jak to ma miejsce w innych krajach EU, i wiąże się to z załatwianiem uznania swojej edukacji w specjalnych ministerstwach. Jest tak np. z moim zawodem (architekt, architekt wnętrz) i wieloma innymi. Jest to o tyle skomplikowane, że niestety największy problem pojawia się w momencie szacowania różnic programowych. I jak wiem z autopsji, nawet jedne z lepszych politechnik nie są w stanie sprostać swoim programem uczelniom zagranicznym.

Język jest bardzo ważny. Jeśli nie wybieracie się do pracy z Polakami, lub nie macie super zawodu, którego obecnie potrzebują Niemcy tutaj, albo nie wybieracie się do pracy w korporacji, gdzie waszym ‚urzędowym’ będzie angielski – uczcie się niemieckiego. Bez języka nie załatwicie nic, chyba, że tak jak wspomniałam, wybieracie się do pracy np. na magazyn, gdzie pracują Polacy, i kierownikiem jest ktoś dwujęzyczny – wtedy często to on załatwia wszelkie formalności.

Wybierając się na dłużej do Niemiec warto także mieć pieniądze odłożone na początek. Jeśli jedziecie do ‚nagranej’ już pracy, to kwestia finansowa powinna pokryć Wasze zapotrzebowanie miesięczne, czyli tutaj już zależy to od tego, czy po przyjeździe odrazu musicie zapłacić za mieszkanie, czy kupić bilet na pociąg, czy mieć na benzynę, czy tylko na jedzenie. Jeśli zamierzacie szukać pracy na miejscu – odpowiednio więcej gotówki na życie. W końcu nie wiadomo, kiedy uda Wam się pracę znaleźć, prawda?

Jedzenie nie jest specjalnie droższe jak w Polsce, powiedziałabym, że w przeliczeniu często wychodzi taniej. Ja osobiście robię zakupy głównie w Lidlu, dodatkowo po poszczególne produkty, których brak tam, wybieram się do Edeki, lub Rewe. Praktycznie nie robię zakupów w Kauflandzie, Marktkauftcie czy Realu, choć wyjątki się zdarzają. Dlaczego? Po pierwsze – praktycznie przy domu (1km) mam 3 pierwsze sklepy i w pełni pokrywają one moje zapotrzebowanie produktowe. Po drugie – jestem naszym domowym księgowym, i przez wiele pierwszych miesięcy robiłam zakupy w poszczególnych sklepach, zbierałam paragony, robiłam miesięczne zestawienia i porównywałam ceny. Po prostu dziś wiem, że to właśnie w Lidlu jest stosunkowo najtaniej. Nie wszystko oczywiście, wszędzie zdarzają sie wyjątki, ale mimo to, od dłuższego czasu jestem mu wierna ;)

A jak to wygląda od kuchni? To zależy co zamierzacie kupować i jak jadacie :) Jak często, jaką jakość, co lubicie kupować. Moja kuchnia raczej jest zdrowa, z małymi wyskokami. Preferuję warzywa i owoce w każdej formie, makarony, kasze, czasem ziemniaki, nabiał, mięso głównie indycze lub kurze (choć czasem nie potępię czerwonego :)), i czasem pieczywo. Nie zdarza mi się kupować gotowych dań (chyba, że mowimy o zamawianiu pizzy ;)), wszystko staram się robić w domu sama. Dodatkowo czasem kupię jakieś wino czy whisky, jakąś słodycz, czy wędlinę gotową. Najwięcej schodzi miesięcznie napojów: wody, soków i mleka (głównie do kawy, choć niekoniecznie ;)), czasem coli.  Zastanawiacie się pewnie ile wydaję na jedzenie. Już mówię. Na chwilę obecną dla dwóch osób, nie narzekając, jedząc zdrowo i pozwalając sobie od czasu do czasu na ciasto, kawiarnię, pub, pizzę czy restaurację, wydajemy na jedzenie jakieś 350 euro. Czy to dużo? Dla mnie nie. Ale ja nie przeliczam kwot z euro na złotówki. Nie mam pojęcia jak takie zakupy, jakie robię tutaj, kosztowały by w Polsce, ale w stosunku do zarobków – kwota jest rozsądna i pozwala jeść dobrze. Na początek jednak, gdy tu przyjechałam, kwotę na jedzenie przeznaczoną miałam dużo mniejszą, a i tak, dałam sobie radę ;)

Kwestia podejścia i swoich prywatnych chęci.

Gdy już wiemy gdzie chcemy jechać, dobrze jest przemyśleć kwestię pierwszej pracy. Dużo Polaków wyjeżdza za pierwszym razem przez pośrednika, który załatwia wszelkie formalności, dzięki czemu nie muszą już się tym martwić, po czym po przepracowaniu dla niego jakiegoś czasu – szuka pracy na własną rękę. Jeśli nie znacie języka jest to jedyna opcja, jeśli znacie – możecie z Polski szukać pracy tutaj, ale na pewno będzie to utrudnione choćby przez odległość.

Gdy wyjeżdzacie z polską agencją, często mieszkania są gwarantowane. Jednak należy liczyć się z tym, że mieszkacie po kilka osób w jednym domu/mieszkaniu i nie zawsze żyjecie w zgodzie. Ja za pierwszym razem trafiłam do wielkiego domu, w którym w każdym pokoju była prywatna łazienka (super opcja!), ale po 2 miesiącach musiałam sie przeprowadzić do domu, w którym mieszkaliśmy w 18 osób i mieliśmy jedną łazienkę. Dla mnie osobiście była to trauma. Następnie mieszkałam w mieszkaniu z 3 innymi kolesiami, którzy byli, delikatnie mówiąc, brudasami (wszyscy 30+) i nie dość, że nie potrafili po sobie posprzątać zupełnie nigdzie (kuchnia, łazienka, salon) to także niezbyt przyjemnie pachnieli, o ile można to tak nazwać. Więc w całym mieszkaniu, poza moim małym pokojem, unosił się dziwny odór. MASAKRA! Kolejnym mieszkaniem było oddzielone piętro w domu starszej Pani. Tam pierwszy raz poczułam się w Niemczech jak w domu. Całe, zamykane piętro do dyspozycji, sypialnia, salon z tv, kuchnia i łazienka. I tak wiele perypetii później znaleźliśmy się razem tutaj, także dzięki temu, że moja lepsza połowa znalazła tu pracę w zawodzie. Początkowo mieliśmy maluśką kawalerkę (to było takie wprowadzanie się na szybko, wiecie – „bierzemy co jest, a za kilka m-cy poszukamy innego mieszkania”) za te same pieniądze, które płacimy teraz za 60m2. Mieliśmy odrobinę szczęścia i znaleźliśmy się w dobrym miejscu i czasie, dzięki czemu z dużą radością zmieniliśmy mieszkanie.

Jak wyglądają ceny mieszkań? Różnie. Bardzo… Z innymi ludźmi mieszka się w przedziale od 50 do nawet 300 euro na miesiąc. Choć to jest opcja, kiedy raczej nie trzeba mieć kasy dodatkowej na kaucję. Można poza miastem często znaleźć duże i stosunkowo tanie mieszkania, a można mieszkać w mieście i płacić te same lub większe, za metraż dużo mniejszy. To już różnie się dzieli w zależności od regionu. Podobnie z wyposażeniem. Częściej spotyka się mieszkania puste, które urządza się całkowicie po swojemu (często brakuje także kuchni), choć mieszkanka mniejsze, częściej wynajmowane przez studentów, są raczej meblowane jako gotowe.

Co to jest kaucja? To pieniądze, które na poczet ewentualnych zniszczeń wpłaca się właścicielowi mieszkania. Czasem wynosi ona 1 miesiąc czynszowy, czasem 2, a najczęściej 3 miesiące. Dodatkowo czynsz płaci się z góry, więc automatycznie musicie mieć pieniądze także na pokrycie miesiąca z góry. Czynsz dzieli się na ‚kalt’ i ‚warm’-miete, uwzględniając różne kwestie dodatkowe. Czasem w warmmiete uwzględnione jest wszystko, łącznie z miejscem parkingowym, a czasem niestety okazuje się, że trzeba płacić dodatkowo za prąd lub miejsce pod blokiem, lub kilka rzeczy naraz. Nie polecam szukania na szybko i na własną rękę, bo można się podkopać. Mieszkania według umów mają najczęściej 3-miesięczne wypowiedzenie, które zmusza Was do płacenia przez kolejne 3 miesiące (choć jeśli np. chcecie wyprowadzić się wcześniej, a macie wszystko uzgodnione z wynajmującym, można kwestię wcześniejszej kaucji zaliczyć na poczet kolejnych miesięcy czynszu).

Paliwo… no cóż, nie wiem ile musielibyście jeździć codziennie do pracy i z powrotem, gdzie jeździlibyście dodatkowo, ale litr kosztuje obecnie ca. 1.70€, diesel ca. 1.40€.

Komunikacją miejską, jeśli mieszkacie w mieście – dojedziecie wszędzie. Bilety są jednodniowe, tygodniowe, miesięczne, czasem cenę biletu do pracy i z powrotem na konkretnej trasie pokrywa pracodawca itd. Ja mieszkam sporo pod miastem, a na bilet miesięczny na 7 stref wydaję 150 €.

1

Czy więc życie tutaj jest łatwiejsze? Na pewno jest odrobinę prostsze jak w Polsce. Dla mnie. To moja opinia i moje odczucia. Nie musi Wam się tutaj podobać, nie musicie pałać chęcią do tego kraju. Mnie się tu żyje dobrze i spokojnie na chwilę obecną. Dlatego jestem zadowolona ze swojej ówczesnej decyzji, z mojej chęci wyjazdu za swoim sercem. Mimo tęsknoty i samotności, jaką odczuwać będę chyba stale. Bo kto zastąpi nam rodzinę na emigracji?

Ledwo liznęłam temat, i wiem, że pewnie nasuwa Wam się wiele, wiele innych pytań. Jeśli chcielibyście wiedzieć coś jeszcze, lub macie pomysł o czym mogłabym Wam napisać, lub w czymś pomóc – dajcie znać!

Related Posts

  • Studiuję germanistykę i znam wiele osób, które wyjechały do Niemiec na stałe. Nie mam nic do tego, bo mieszkanie za granicą jest super. Też chciałabym sobie pomieszkać w różnych miastach świata, bo to rozwija. Ty jesteś architektem, więc masz fajną rozwijającą Cię pracę. Nie rozumiem jednak ludzi, którzy rezygnują z rozwoju w PL i jadą do Niemiec, na taśmy, do fabryk i zostają w takiej pracy na całe życie. „Bo tam jest raj” Za 1200 euro stać ich na trochę więcej niż w PL. Przywożą rodzinom słodycze i proszki z NIemiec jakbyśmy byli zacofani i żyli na skraju ubóstwa. Nagle robią się wielkimi Niemcami i zapominają ojczystego języka. Takiego zachowania nie znoszę.

    • Czasem wielu nie ma innej możliwości, a czasem ambicje z ludzi uciekają, jak powietrze z balona. Nie nam oceniać – każda sytuacja, zmuszająca lub nie, do emigracji, to zupełnie inna historia. Poza tym wiesz… za 1200 euro, gdy pracują dwie osoby w rodzinie, przy małym mieszkaniu i normalnym autku, życie naprawdę może dobrze wyglądać :)

      Jedyne co, to faktycznie zauważam pewien dziwny trend lansowania się w kraju ojczystym. I czasem wstyd aż przyznać się, że ci ludzie to Twoi rodacy. Niezrozumiałe, ale cóż możemy zrobić? :)

    • Stefan Wilczek

      Ona jest architektem wnętrz idiotko.

      • Pozwoliłam sobie przeedytować Twój komentarz. Na przyszłość bardzo proszę o nieobrażanie się wzajemnie :)

        • Stefan Wilczek

          Ok.Byłem nawet gotowy na usunięcie i bana, bo sądząc po twoim sposobie wypowiedź, jest w tobie jakiś 10% księżniczki Sissi co to nie można nic jej powiedzieć. Jak widzisz poprawiłem swój styl :D.

    • Alojzy Rosenberg

      ”Za 1200 euro stać ich na trochę więcej niż w PL” – na TROCHĘ więcej ??? Rozumiem, że germanistyka, ale polecam nadrobić braki z ekonomii.

      ”Nagle robią się wielkimi Niemcami i zapominają ojczystego języka” – jeśli ktoś mieszka, pracuje w DE, mówi po niemiecku, to po co mu język polski, skoro dzieci będą uczyć się podstawowego niemieckiego? Po co im polski, skoro jest już niepotrzebny?

      • Na szczęście jest sporo ludzi, którzy mimo życia w innym kraju i z innym językiem”urzędowym” pielęgnują także język ojczysty :) Poza tym autorce komentarza chodziło raczej o udawanie „niemca” w Polsce, a nie codzienne używanie niemieckiego w Niemczech.

      • Nie muszę się uczyć ekonomii, bo mam w Niemczech znajomych i widzę jak jest. Moim zdaniem nie przestają być Polakami, więc po przyjeździe do Polski używanie śmiesznego akcentu jest po prostu żenujące, ale to jest moje zdanie, każdy może mieć inne. ;)

        • Alojzy Rosenberg

          A wg mnie wyjazd ma sens w jedną stronę (chyba, że nastąpią w PL poważne zmiany polityczne).
          Ale to jest moje zdanie, każdy może mieć inne.

          P.S. ”Moim zdaniem nie przestają być Polakami” – co to znaczy być Polakiem? Nie lubię podziałów narodowościowych.

          • Można je lubić albo nie. To nie zmienia faktu, że istnieją. To, że Ty nie czujesz się Polakiem, nie znaczy, że inni Cię za niego nie uważają. Dla Polaków jesteś Polakiem, dla Niemców obcokrajowcem. Wyjazd z kraju właśnie oznacza jego opuszczenie, ale wiesz chodziło mi o to, że wraca się czasem do kraju. Czy to w odwiedziny, czy to na święta, wesele… Różne są powody i wtedy właśnie zdarzają się te akcje, za którymi nie przepadam. Przywożenie kawy i słodyczy, jakbyśmy byli zacofani i popisywanie się akcentem. ;)

    • Barbara Borowska

      Wybacz to co powiem ale podejrzewam źe mało wiesz o życiu . Co do Polaków to się zgodzę w Anglii jest to samo . Szpanują ile wlezie że pracują w fabrykach i że zarabiają tyle a tyle no cóż taka mentalność ,Natomiast co do rozwoju i kształcenia w Polsce to sorry ale śmiechłam , Te słowa chyba kierujesz to studentów ? Bo wiesz duża część Polaków jedzie tam w wieku po akademickim , Pomijając sam fakt że nie którym pasuje praca na fabryce i z tego nie ma co się śmiać , każdy człowiek jest inny , posiada inne zdolności zarówno te fizyczne i umysłowe. Co do ekonomii to naprawdę trochę podszkol się , bo wiesz 1200 zł to nie 1200 euro , To jak z funtem za 90 zł nie opłacisz pokoju i mało co jesteś w stanie kupić, a 90 funtów byłam w stanie opłacić pokój i jeszcze mi zostało 40 funtów na cały tydzień , Więc kochana trochę więcej wiedzy i dystansu

  • niespełna 2 tygodnie temu przeprowadziłąm się do Niemiec, z przyjemnością zostanę z Tobą na dłużej!

  • zbigniew

    Życie nasze tutaj,w Niemczech, jest prostsze i łatwiejsze jeżeli mamy pracę,14 miesięcy tu mieszkamy (3 osob. rodzina).Praca – jest,kredyt na dom – jest,dom – jest,teraz my wynajmujemy niemcom kupiony niemiecki dom za niemiecki kredyt. Proste?A spróbuj w Polsce zdziałać w/w.

    • Dzięki za komentarz! Pewnie że się da, wystarczy chcieć :)

  • zbigniew

    50 lat chciałem i coś tam w Polsce zostało,daj Bóg nastepne 50 w Niemczech!

  • Filip

    Witam moja sytuacjia wyglada tak , ze mam mame w landzie na Bawarii , z jej wlasnym mieszkaniem 3 pokojowym. Planuje wyjechac tam z dziewczyną na stałe, najpierw kurs języka niemieckiego 8 msc , potem myslalem , by rozpocząć szkołe fizjoterapii w Niemczech. Wiele razy czytalem opinie w internecie twierdzące, ze niemiecki pracodawca itak wyplaci wieksza stawke dla niemca niz polaka. Nie wiemy co robić gdyż ona i ja się boimy nieudanego wyjazdu. Czy nauka fizjoterapii w niemczech sie opłaca ? Najblizsza mi osoba posiada wlasne mieszkanie , ale czy po odbytych kursach języka i szkołach zawodowych zdobedziemy prace ? z góry dziękuje .,

Close