salon samochodowy

Gościnnie o Niemczech: Praca w niemieckim salonie samochodowym.

Pamiętasz jeszcze taki cykl? Tak, to prawda. Dawno go tutaj nie było. Nie jest to jednak spowodowane moją opieszałością, a raczej kwestią tego, że aby przeprowadzić taki wywiad, nawet internetowo, potrzebujemy najczęściej dużo więcej czasu, niż mogłoby się wydawać, ponieważ jak zresztą sam możesz zauważyć – pytania nie są stałe, nie powtarzają się i są mocno integralną częścią wypowiedzi. Nie ma jednak tego złego – dzisiaj (w końcu) kolejna odsłona cyklu „Gościnnie o Niemczech”, a w niej dowiecie się jak wygląda praca w niemieckim salonie samochodowym, i co dokładnie o takiej pracy myśli Przemek.

1. Witaj w Niemczech – chciałoby się rzec. Powiedz nam kim jesteś i jak długo pracujesz na terenie Niemiec?

Cześć, jestem Przemek. W Niemczech jestem już 4 lata i w sumie myślę, że to długo. Przyjechałem przez pośrednika do pracy w warsztacie i tak sobie pracuję. Chyba tutaj muszę napisać, że w sumie jestem trochę po fachu, bo w Polsce też w warsztacie robiłem. Z kuzynem mieliśmy interes, a to blacharka, a to lakiernictwo – takie w sumie mocno warsztatowe zajęcia.

2. Jak więc trafiłeś do takiej pracy? I dlaczego zdecydowałeś się na wyjazd, jeśli piszesz że mieliście w Polsce swój interes? Przestało się kręcić?

I tak i nie. Zawiesiliśmy interes, bo okazało się że koszty zaczynają rosnąć. A ludzi nie było aż tylu. A że ja mam na wyżywieniu rodzinę, postawiłem dom, to i większych opcji wyboru nie miałem – kredyt trzeba przecież płacić, coś robić w życiu trzeba, a w Polsce chcąc iść na etat to wiesz ile pieniędzy oferują w takim fachu? Szkoda gadać.

A Niemcy nie tak daleko (ja jestem z okolic Wrocławia), do Polski mogę często jechać, mam pieniądze na utrzymanie ich tam.

3. Czyli już tyle lat jesteś tutaj sam, a rodzina tam? Nie myślałeś by ściągnąć rodzinę do siebie? Może byłoby Wam łatwiej?

Moja żona nie chce tu przyjechać. Ma jakąś tam swoją pracę, którą lubi. Moje dziecko chodzi do podstawówki i gdy przeanalizowaliśmy to wspólnie, to chyba dla nich byłby to za duży stres, zmiana środowiska, brak możliwości pracy dla mojej żony, bo nie zna języka. Chyba nie chciałbym jej tego robić.

4. I tak te cztery lata jeździsz do Polski? Jak często? Dostajesz w tym celu urlop?

Staram się jeździć jak najczęściej – czasem to 2x w miesiącu, czasem rzadziej. W sumie i tak jak zlicze wszystkie wydatki, łącznie z tym co wysyłam do Polski i to co dostaję, to mam akurat na podróże. Tak to jest czasem w życiu – podobno nie można mieć wszystkiego. Z urlopem większych problemów nie mam bo nie pracuję sam, jest nas w warsztacie sporo i w sumie jak tylko z jakiegoś powodu bym potrzebował to mogę urlop wziąć. Mam do dyspozycji 30 dni w roku, więc to chyba całkiem fajne. Zazwyczaj jeden dłuższy biorę na urlop z rodziną, wtedy też gdzieś jedziemy we trójkę. I zostawiam zazwyczaj koło 10 dni na przypadki, które chodzą po ludziach.

5. Czym dokładnie zajmujesz się w pracy? I jakim cudem ją znalazłeś?

Przez przypadek. Wysłałem kiedyś ofertę do jakiegoś pośrednika do pracy w Niemczech. Nawet nie wiem kiedy to było, i dlaczego właściwie postanowiłem do Niemiec. Pani Beata (prowadzi ona jednoosobową firmę pośrednictwa pracy) oddzwoniła praktycznie tego samego dnia, wypytała o najważniejsze rzeczy i powiedziała, że przekaże moje CV i odezwie się za parę dni. Po paru dniach faktycznie oddzwoniła z informacją, że jeśli chcę, to mogę przyjechać na tydzień próbny, opłacony przez pracodawcę włącznie z mieszkaniem, a po tygodniu pracodawca oceni, czy się nadaję. Przeanalizowaliśmy ten temat z żoną i postanowiłem pojechać. Oczywiście wiedziałem że będzie to salon samochodowy, że będę pracował w warsztacie, ale nic więcej. Gdy przyjechałem na miejsce okazało się, że to salon BMW, niedaleko Monachium, że będę pracował przy blacharce. W sumie z językiem niewiele tu było do czynienia, więc jeśli znasz się na robocie, to nie ma możliwości żeby Cię nie zostawili. No i mnie po tygodniu zostawili, tylko musiałem na gwałt mieszkania szukać. To tutaj w Niemczech ciężka sprawa ale w pracy trochę mi pomogli – nie finansowo, tylko organizacyjnie, no ale to zawsze coś. Tak więc tydzień mieszkałem na ich koszt, a po tygodniu musiałem od razu przenieść się do „swojego” mieszkania. Na szczęście znaleźli mi takie z meblami, bo gdybym musiał je jeszcze wyposażyć to nie miałbym za co. Do dzisiaj zajmuję się blacharką, mieszkam cały czas w tym samym miejscu, pracuję od poniedziałku do piątku w sezonie zmiany opon także w soboty. Zarabiam nieźle, mam wypłacane nadgodziny związane ze zmianą opon. W sumie w pracy siedzę non stop, bo od 7 do 19 ale przynajmniej w mieszkaniu się nie nudzę. I jak tylko mogę jadę do rodziny.

6. Jak długo chcesz tak pracować? Masz jakieś plany? Może chcesz jednak kiedyś ściągnąć rodzinę do siebie?

Mam dom na kredyt, a żona zarabia na codzienne opłaty na miejscu. Nie mogę na chwile obecną zrezygnować, choć chciałbym być z rodziną. Oni nie chcą tu przyjechać, więc zostaje mi pracować ile się da. Za parę lat jednak zobaczę gdzie będziemy, może ich zdanie się zmieni, a może ja będę miał możliwość wrócić do rodziny. Choć dla mnie chyba moglibyśmy przeprowadzić się tutaj. Mimo, że inaczej, to jakoś inaczej się żyje. Łatwiej, tak jak kiedyś pisałaś.

7. Czy w związku ze swoimi doświadczeniami chciałbyś podzielić się z czytelnikami jakimiś radami lub informacjami, które mogą się przydać?

Wiem, że praca w Niemczech może różnie wyglądać – nieraz się słyszy jak kogoś wykorzystują. Ja jestem zadowolony z tego co znalazłem zupełnym przypadkiem. Uważajcie co wybieracie, ale nie bójcie się korzystać, bo czasem jest po prostu łatwiej, mimo, że ja mam rodzinę daleko od siebie. Wiem, że swoimi zarobkami mogę dać sobie radę w Polsce, że im niczego nie brakuje.

I najważniejsze to się nie bać języka. Ja go nie znam i cały czas się uczę, ale w pracy mam ludzi, którzy zawsze mi pomogą. Oczywiste, że nie wszyscy, bo to specyficzni ludzie, ale spora część owszem. Ale dobra praca zawsze popłaca i widać to także tutaj. Cieszę się, że podjąłem taką decyzję. Pozdrawiam wszystkich.

8. Dzięki za rozmowę, życzę Ci dużo powodzenia i oby się ułożyło po Twojej myśli!

 

 

__________________________________________________________________________________________________________

Jeśli i Ty chciałbyś podzielić się z nami swoją historią – daj znać! W zakładce dotyczącej kontaktu znajdziesz maila, na którego zawsze możesz pisać :)

Teksty, które mogą Cię zainteresować: