.IN GERMANY Życie w Niemczech

W której części Niemiec jest najlepiej? – moje doświadczenia

Nie czuję się znawcą tego kraju, i zapewne nigdy, tak na prawdę, nie poczuję. Po cichu jednak wierzę, że kiedyś w języku niemieckim będę całkowicie biegła. Ale wiem, że wielu ludzi, rozważających wyjazd do Niemiec, zastanawia się gdzie będzie najlepiej. W której części kraju czeka na nas praca i fajne życie? Na jaki Land się zdecydować? Czy warto w ogóle się nad tym zastanawiać, czy lepiej jechać gdziekolwiek? Jeśli przygotowaliście się już do wyjazdu, oraz zapoznaliście się z moim subiektywnym uczuciem mięty, jaką poczułam do tego kraju, zobaczcie, jakie odczucia wzbudziły we mnie różne landy…

Gdzie warto się… osiedlić? Zakładając oczywiście, że możemy uwzględnić nasze widzimisię i wybrać, gdzie konkretnie chcemy jechać. Często jednak zależne jest to widzimisię od naszej sytuacji, chęci lub też stopnia konieczności. Przede mną nie stały żadne wybory, nie analizowałam i nie układałam swojej emigracji. Ale jeśli możecie sobie pozwolić na taką wygodę, to chyba warto spróbować, aby nie żyć przeświadczeniem, że straciło się niepotrzebnie czas. Szczególnie, że każdy z tutejszych Landów rządzi się swoimi prawami, i w każdym z nich życie wygląda troszkę inaczej. Mam to szczęście, że jestem, jak to mawiają moi znajomi ‚powsinogą’, przez co lubię podróżować, zwiedzać, oglądać, i jeszcze raz podróżować, mało mnie zraża i bardzo przyjemnie poznaje mi się inne, często kompletnie obce miejsca. I tak właśnie, mnóstwo za mną przejazdów w te i we wte. Mieszkałam w kilku różnych miejscach, o których mam swoją prywatną opinię, i jeśli szukacie właśnie opinii dotyczącej konkretnego regionu Niemiec, czyli inaczej jak, komu, gdzie i po co, to zapraszam do czytania :)

Mecklenburg-Vorpommern.

ruegen

Mieszkałam nad morzem. Dokładnie nad samym morzem. Miałam jakieś 20 m do plaży. I szczerze powiedziawszy dla mnie to całe ale też wystarczające piękno tego regionu. Owszem, są lasy, pola, łąki i wszechogarniający spokój, który ubóstwiam na codzień, miasta zostawiając na weekendy. Kocham morze, oceany i wodę, co sprawiło, że ten teren mnie urzekł. Czułam się oczarowana. Do czasu wycieczki w głąb regionu. Kurorty jak przystoi na miejsca nastawione na turystkę, odpindrzone są maksymalnie pięknie. No istna magia! W większych miastach zdarzają się nawet ciekawe zabytki jak ktoś lubi. Ale szczerze mówiąc, nie polecam jechać w głąb landu (chyba, że do krainy jezior) – szkoda czasu i pieniędzy na paliwo lub bilet. Do zobaczenia jest mało co… Aczkolwiek jeśli i Wy lubicie spokojne życie bez… szaleństw, może Wam się tutaj spodobać :) Jak jest tu z życiem? Życie tutaj, w tym landzie, jest droższe niż w innych, które poznałam. I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej. Próbowałam, widziałam, poznałam. Zapewne wpływa na to także teren czysto turystyczny i zdecydowanie przesadzone ceny w sklepach (także tych codziennych!). Przerażające, że tutaj nawet najlepszy sklep w tym kraju – Lidl – jest droższy. W stosunku do zarobków, jakie np.przysługują osobie przyjeżdzającej tu do pracy bez języka i zawodu, istny armagedon, a i z nimi niewiele super. Jeśli nie zamieszkasz z innymi ludźmi, żyjąc skromnie normalnie, to nie odłożysz nic. Zupełnie inaczej ma się sytuacja na wysokich stanowiskach, ale trzeba pamiętać o tym, że teren jest turystyczny. Przeważa praca w gastronomii i hotelarstwie, a w innych dziedzinach chęć pracy przez obcokrajowca jest skutecznie tłumiona przez sporą część tutejszej ludności, która też chce pracować. Ale przyjedź nad morze i zobacz jak jest ładnie :) Bo ładnie jest, niezaprzeczalnie!

Do zobaczenia: cała wyspa Rügen, Starslund, Rostock, Krakow am See (tak, Krakow!).

Berlin.

berlin

Tutaj w porównaniu do poprzednika, jest natomiast dość drogo. Ceny jedzenia niby stoją w normie, ale i tak okazuje się, że Twoje oszczędności zabiera mieszkanie i życie codzienne. Wydaje mi się to normalne – stolica, duże miasto, sporo pokus. Oczywistą atrakcją jest nic innego jak samo miasto. Jest tu wprost przepięknie! Berlin ma w sobie coś niezwykłego. To miasto można albo kochać, albo nienawidzić. Tak już jest… Zarobki wyglądają przyjemnie, choć nie są ogromne, to zdecydowanie w regionie Niemiec Wschodnich, są najwyższe. Pracy w mieście jest mnóstwo, także z językiem polskim! Musicie wiedzieć jednak, że Berlin zamieszkuje OGROMNA liczba emigrantów z Polski, i jeśli nie znacie języka niemieckiego, to może być Wam ciężko konkurować z mieszkańcami. Berlin, w porównaniu do poprzednika, to także nieustanne korki, hałas, zgiełk, smog i komunikacja miejska. Fajna odmiana po życiu w luksusie nieposiadania niczego poza swoim autem i polem dookoła :)  Zobaczyć jednak, jak to miasto żyje, zarówno w dzień, jak i w nocy, ujrzeć niesamowicie widoczny podział i tętniącą w mieście do dzisiaj historię, uważam za obowiązek. Niezależnie od tego, w której części Niemiec chcecie zamieszkać.

Do zobaczenia: Berlin w dzien i w nocy, Postdam.

Nordhein-Westfalen.

Koeln

To miejsce największej aglomeracji dużych miast w Niemczech. Coś jak śląska aglomeracja, tylko po niemiecku ;) Śmieją się tutaj, że to land, w którym ciężko znaleźć prawdziwego Niemca. I… no cóż, ciężko się nie zgodzić. Świadomość życia w społeczeństwie, które złożone jest z ludzi całego świata, jest tu chyba najmocniej zauważalne. Spotkacie tu także bardzo, bardzo dużo Polaków :)

Pracy jest mnóstwo, choć zapewne podobnie, jak w przypadku Berlina, język liczy się na każdym kroku. Zarobić można tutaj dość dobrze, nie tylko na mocno wykwalifikowanych stanowiskach. Ceny mieszkań są bardzo przystępne, co sprawia, że poza takimi celebrytami jak Düsseldorf czy Köln, można dość szybko pozwolić sobie na mieszkanie. I to własne. Tutejszy język to także odrębna historia. Stwierdzam wszem i wobec, że tutejszy niemiecki, to niemiecki najbardziej dotąd niezrozumiały. Jego ogromnym plusem są liczne naleciałości angielskiego i holenderskiego na porządku dziennym. Niby trochę się ten trend rozprzestrzenia na resztę kraju, ale to tutaj znajduje się jego główna siedziba. Jak to mówią, tutaj możesz mówić bez akcentu :)  Dlaczego więc nie bardzo mi się tutaj podobało? Rejony w których mieszkałam wydały mi się miejscem smutnym, wielkim skupiskiem ludzi, którzy się nie znają, gonią za pieniądzem i nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa. Choć chyba wiadomo, że katedra w Köln powinna stać na liście obowiązkowych miejsc do zobaczenia :)

Do zobaczenia: Düsseldorf, Köln, Bonn

Thuringen.

erfurt

Lasy, pagórki, więcej lasów i nic więcej. Smutek i rozpacz, także finansowa. To miejsce najbardziej tragiczne ze wszystkich w jakich byłam. Niby dużo zamków, zabytków (tak, to zdecydowany plus!) ale jakoś tak…smutno! To część, która ciężko przechodzi przemiany i zmiany, co sprawia, że mamy nieodparte wrażenie, że zatrzymaliśmy się w latach 90. Ale mieszkania są tanie. Miasta wyglądają jak polski Chorzów, Bytom, Ruda Śląska (nie mam nic do miast, chodzi mi o nagromadzenie bloków rodem z PRL – tutaj 30 piętrowych, stref przemysłowych, brudu i szarości kopalnianej) i jak dla mnie to jakiś taki zaścianek…który uważa obcokrajowców za zło konieczne. Gorzej jest też z pracą, a jak już ją znajdziesz, to nie spodziewaj się niewiadomo jakich stawek. Poza Weimarem nie zachwyciło mnie tu nic.

Do zobaczenia: Weimar

Hessen.

JAI-DE06338

Piękne okolice, multum miejsc pracy, centrum Europy. Piękno samo w sobie. Frankfurt nad Menem zna raczej każdy, kto często lata samolotami ;) No i słynny Europejski Manhattan. Mieszkania poza Frankfurtem są dość przystępne, komunikacja rozwinięte jest bardzo bardzo dobrze. Proponuję Wam przejechać Autobahnem nr 5 akurat w momencie siadania samolotu na lotnisko. Niezapomniane przeżycie, gdy widzimy go przelatującego dosłownie nad głową! Ludzie są sympatyczni, choć zalatani. Spotkacie tu także sporo różnych ras, czyli multikulturowość na pierwszym miejscu :)

Do zobaczenia: Frankfurt nad Menem w dzień i w nocy.

Baden-Wurttemberg.

sttutgard

Moja miłość. Zieleń i piękno na każdym kroku, cudna pogoda, sympatia ludzi dookoła, piękne miasta, dużo pracy. I wszechobecny francuski wpływ historii, moja inna miłość :) Tutaj trzeba zobaczyć jak najwięcej. Wokół dużych miast są liczne małe wioseczki, w których sklepów jak grzybów, a mieszkania o stokroć tańsze. Architektura poprzeplatana wpływami Francji sprawia, że uśmiech nie schodził mi z twarzy w czasie pobytu tutaj. Co trzeba zobaczyć? Mannheim, Stuttgart, Heidelberg, Aalen, Ulm, Karlsruhe, Baden-Baden, Basel (choć znajduje się po stronie Szwajcarii sporo Niemców chwali jak swoje). Radość, słońce i dobre pieniądze :)

Bayern.

monachium

Druga miłość, zaraz po tej wyżej. Podobnie piękne rejony, mnóstwo możliwości spędzania czasu, także aktywnie, mnóstwo klimatycznych wiosek, góry, ludzie z całego świata i pogoda :) Z mieszkaniami sytuacja wygląda podobnie, jak wyżej, oczywiście najgorzej jest w Monachium. To Bayern na chwilę obecną urzeka mnie swoim charakterem powoli, ale nie ukrywam, że mu się udaje. I póki co, jestem z tego zadowolona.

Jeśli macie jakieś konkretne pytania, dotyczące miejsc wymienionych wyżej, zadawajcie je śmiało!  Jeśli natomiast mieszkacie w niewymienionych przeze mnie częściach Niemiec, byłabym wdzięczna za liczne wskazówki, jak to jest u Was :)