W której części Niemiec jest najlepiej? – moje doświadczenia

Nie czuję się znawcą tego kraju, i zapewne nigdy, tak na prawdę, nie poczuję. Po cichu jednak wierzę, że kiedyś w języku niemieckim będę całkowicie biegła. Ale wiem, że wielu ludzi, rozważających wyjazd do Niemiec, zastanawia się gdzie będzie najlepiej. W której części kraju czeka na nas praca i fajne życie? Na jaki Land się zdecydować? Czy warto w ogóle się nad tym zastanawiać, czy lepiej jechać gdziekolwiek? Jeśli przygotowaliście się już do wyjazdu, oraz zapoznaliście się z moim subiektywnym uczuciem mięty, jaką poczułam do tego kraju, zobaczcie, jakie odczucia wzbudziły we mnie różne landy…

Gdzie warto się… osiedlić? Zakładając oczywiście, że możemy uwzględnić nasze widzimisię i wybrać, gdzie konkretnie chcemy jechać. Często jednak zależne jest to widzimisię od naszej sytuacji, chęci lub też stopnia konieczności. Przede mną nie stały żadne wybory, nie analizowałam i nie układałam swojej emigracji. Ale jeśli możecie sobie pozwolić na taką wygodę, to chyba warto spróbować, aby nie żyć przeświadczeniem, że straciło się niepotrzebnie czas. Szczególnie, że każdy z tutejszych Landów rządzi się swoimi prawami, i w każdym z nich życie wygląda troszkę inaczej. Mam to szczęście, że jestem, jak to mawiają moi znajomi ‚powsinogą’, przez co lubię podróżować, zwiedzać, oglądać, i jeszcze raz podróżować, mało mnie zraża i bardzo przyjemnie poznaje mi się inne, często kompletnie obce miejsca. I tak właśnie, mnóstwo za mną przejazdów w te i we wte. Mieszkałam w kilku różnych miejscach, o których mam swoją prywatną opinię, i jeśli szukacie właśnie opinii dotyczącej konkretnego regionu Niemiec, czyli inaczej jak, komu, gdzie i po co, to zapraszam do czytania :)

Mecklenburg-Vorpommern.

ruegen

Mieszkałam nad morzem. Dokładnie nad samym morzem. Miałam jakieś 20 m do plaży. I szczerze powiedziawszy dla mnie to całe piękno tego regionu. Owszem, są lasy, pola, łąki i wszechogarniający spokój, który ubóstwiam na codzień, miasta zostawiając na weekendy. Kocham morze, oceany i wodę, co sprawiło, że ten teren mnie urzekł. Czułam się oczarowana. Do czasu wycieczki w głąb regionu. Kurorty jak przystoi na miejsca nastawione na turystkę, odpindrzone są maksymalnie pięknie. No istna magia! W większych miastach zdarzają się nawet ciekawe zabytki jak ktoś lubi. Ale szczerze mówiąc, nie polecam jechać w głąb landu (chyba, że do krainy jezior) – szkoda czasu i pieniędzy na paliwo lub bilet. Do zobaczenia jest mało co… Aczkolwiek jeśli i Wy lubicie spokojne życie bez… szaleństw, może Wam się tutaj spodobać :) Jak jest tu z życiem? Życie tutaj, w tym landzie, jest droższe niż w innych, które poznałam. I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej. Próbowałam, widziałam, poznałam. Zapewne wpływa na to także teren czysto turystyczny i zdecydowanie przesadzone ceny w sklepach (także tych codziennych!). Przerażające, że tutaj nawet najlepszy sklep w tym kraju – Lidl – jest droższy. W stosunku do zarobków, jakie np.przysługują osobie przyjeżdzającej tu do pracy bez języka i zawodu, istny armagedon, a i z nimi niewiele super. Jeśli nie zamieszkasz z innymi ludźmi, żyjąc skromnie normalnie, to nie odłożysz nic. Zupełnie inaczej ma się sytuacja na wysokich stanowiskach, ale trzeba pamiętać o tym, że teren jest turystyczny. Przeważa praca w gastronomii i hotelarstwie, a w innych dziedzinach chęć pracy przez obcokrajowca jest skutecznie tłumiona przez sporą część tutejszej ludności, która też chce pracować. Ale przyjedź nad morze i zobacz jak jest ładnie :) Bo ładnie jest, niezaprzeczalnie!

Do zobaczenia: cała wyspa Rügen, Starslund, Rostock, Krakow am See (tak, Krakow!).

Berlin.

berlin

Tutaj w porównaniu do poprzednika, jest natomiast dość drogo. Ceny jedzenia niby stoją w normie, ale i tak okazuje się, że Twoje oszczędności zabiera mieszkanie i życie codzienne. Wydaje mi się to normalne – stolica, duże miasto, sporo pokus. Oczywistą atrakcją jest nic innego jak samo miasto. Jest tu wprost przepięknie! Berlin ma w sobie coś niezwykłego. To miasto można albo kochać, albo nienawidzić. Tak już jest… Zarobki wyglądają przyjemnie, choć nie są ogromne, to zdecydowanie w regionie Niemiec Wschodnich, są najwyższe. Pracy w mieście jest mnóstwo, także z językiem polskim! Musicie wiedzieć jednak, że Berlin zamieszkuje OGROMNA liczba emigrantów z Polski, i jeśli nie znacie języka niemieckiego, to może być Wam ciężko konkurować z mieszkańcami. Berlin, w porównaniu do poprzednika, to także nieustanne korki, hałas, zgiełk, smog i komunikacja miejska. Fajna odmiana po życiu w luksusie nieposiadania niczego poza swoim autem i polem dookoła :)  Zobaczyć jednak, jak to miasto żyje, zarówno w dzień, jak i w nocy, ujrzeć niesamowicie widoczny podział i tętniącą w mieście do dzisiaj historię, uważam za obowiązek. Niezależnie od tego, w której części Niemiec chcecie zamieszkać.

Do zobaczenia: Berlin w dzien i w nocy, Postdam.

Nordhein-Westfalen.

Koeln

To miejsce największej aglomeracji dużych miast w Niemczech. Coś jak śląska aglomeracja, tylko po niemiecku ;) Śmieją się tutaj, że to land, w którym ciężko znaleźć prawdziwego Niemca. I… no cóż, ciężko się nie zgodzić. Świadomość życia w społeczeństwie, które złożone jest z ludzi całego świata, jest tu chyba najmocniej zauważalne. Spotkacie tu także bardzo, bardzo dużo Polaków :)

Pracy jest mnóstwo, choć zapewne podobnie, jak w przypadku Berlina, język liczy się na każdym kroku. Zarobić można tutaj dość dobrze, nie tylko na mocno wykwalifikowanych stanowiskach. Ceny mieszkań są bardzo przystępne, co sprawia, że poza takimi celebrytami jak Düsseldorf czy Köln, można dość szybko pozwolić sobie na mieszkanie. I to własne. Tutejszy język to także odrębna historia. Stwierdzam wszem i wobec, że tutejszy niemiecki, to niemiecki najbardziej dotąd niezrozumiały. Jego ogromnym plusem są liczne naleciałości angielskiego i holenderskiego na porządku dziennym. Niby trochę się ten trend rozprzestrzenia na resztę kraju, ale to tutaj znajduje się jego główna siedziba. Jak to mówią, tutaj możesz mówić bez akcentu :)  Dlaczego więc nie bardzo mi się tutaj podobało? Rejony w których mieszkałam wydały mi się miejscem smutnym, wielkim skupiskiem ludzi, którzy się nie znają, gonią za pieniądzem i nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa. Choć chyba wiadomo, że katedra w Köln powinna stać na liście obowiązkowych miejsc do zobaczenia :)

Do zobaczenia: Düsseldorf, Köln, Bonn

Thuringen.

erfurt

Lasy, pagórki, więcej lasów i nic więcej. Smutek i rozpacz, także finansowa. To miejsce najbardziej tragiczne ze wszystkich w jakich byłam. Niby dużo zamków, zabytków (tak, to zdecydowany plus!) ale jakoś tak…smutno! To część, która ciężko przechodzi przemiany i zmiany, co sprawia, że mamy nieodparte wrażenie, że zatrzymaliśmy się w latach 90. Ale mieszkania są tanie. Miasta wyglądają jak polski Chorzów, Bytom, Ruda Śląska (nie mam nic do miast, chodzi mi o nagromadzenie bloków rodem z PRL – tutaj 30 piętrowych, stref przemysłowych, brudu i szarości kopalnianej) i jak dla mnie to jakiś taki zaścianek…który uważa obcokrajowców za zło konieczne. Gorzej jest też z pracą, a jak już ją znajdziesz, to nie spodziewaj się niewiadomo jakich stawek. Poza Weimarem nie zachwyciło mnie tu nic.

Do zobaczenia: Weimar

Hessen.

JAI-DE06338

Piękne okolice, multum miejsc pracy, centrum Europy. Piękno samo w sobie. Frankfurt nad Menem zna raczej każdy, kto często lata samolotami ;) No i słynny Europejski Manhattan. Mieszkania poza Frankfurtem są dość przystępne, komunikacja rozwinięte jest bardzo bardzo dobrze. Proponuję Wam przejechać Autobahnem nr 5 akurat w momencie siadania samolotu na lotnisko. Niezapomniane przeżycie, gdy widzimy go przelatującego dosłownie nad głową! Ludzie są sympatyczni, choć zalatani. Spotkacie tu także sporo różnych ras, czyli multikulturowość na pierwszym miejscu :)

Do zobaczenia: Frankfurt nad Menem w dzień i w nocy.

Baden-Wurttemberg.

sttutgard

Moja miłość. Zieleń i piękno na każdym kroku, cudna pogoda, sympatia ludzi dookoła, piękne miasta, dużo pracy. I wszechobecny francuski wpływ historii, moja inna miłość :) Tutaj trzeba zobaczyć jak najwięcej. Wokół dużych miast są liczne małe wioseczki, w których sklepów jak grzybów, a mieszkania o stokroć tańsze. Architektura poprzeplatana wpływami Francji sprawia, że uśmiech nie schodził mi z twarzy w czasie pobytu tutaj. Co trzeba zobaczyć? Mannheim, Stuttgart,  Heidelberg, Aalen, Ulm, Karlsruhe, Baden-Baden, Basel (choć znajduje się po stronie Szwajcarii sporo Niemców chwali jak swoje). Radość, słońce i dobre pieniądze :)

Bayern.

monachium

Druga miłość, zaraz po tej wyżej. Podobnie piękne rejony, mnóstwo możliwości spędzania czasu, także aktywnie, mnóstwo klimatycznych wiosek, góry, ludzie z całego świata i pogoda :) Z mieszkaniami sytuacja wygląda podobnie, jak wyżej, oczywiście najgorzej jest w Monachium. To Bayern na chwilę obecną urzeka mnie swoim charakterem powoli, ale nie ukrywam, że mu się udaje. I póki co, jestem z tego zadowolona.

Jeśli macie jakieś konkretne pytania, dotyczące miejsc wymienionych wyżej, zadawajcie je śmiało!  Jeśli natomiast mieszkacie w niewymienionych przeze mnie częściach Niemiec, byłabym wdzięczna za liczne wskazówki, jak to jest u Was :)

Teksty, które mogą Cię zainteresować:

  • Pol Schland

    Do Badenii-Wirtembergii dorzucę jeszcze Ulm, Freiburg, Fuggerei w Augsburgu i Allgäu (to też do Bawarii) z górami i malowniczymi wioskami. Kto nie widział Stuttgartu, ten nic nie stracił, moim skromnym zdaniem… ;) Pozdrawiam serdecznie

    • Do Ulm dopiero się wybieram, więc istnieje możliwość, że poprę Twoje zdanie :) Freiburg faktycznie jest pięknym miejscem i tutaj masz rację – zapomniałam go ująć, ale Augsburg, jak dla mnie, w żadnym przypadku nie nadaje się na polecenie. Stuttgart natomiast podobał mi się bardzo, ale to wszystko jest moim subiektywnym odczuciem i fajnie wiedzieć, że są ludzie, którym podoba się coś zupełnie innego :) Dzięki temu wiem, gdzie się wybrać przy najbliższej okazji! :) Pozdrawiam i zapraszam częściej :)

  • kamila

    a gdzi ejets zrobione to pierwsz ezdjęcie białego klifu??? Czy moge dostac odpowiedź?

    • Naturalnie :) To Wyspa Rugia, Jasmund Park.

  • kamila

    Dziękuje! :) może kiedys i to pięne miejsce odiwedze

  • Andrzej Kowal

    Heidelberg, podobno jest najbardziej urokliwym i romantycznym miastem w
    Niemczech. Znajduje się za 6-tym miejscu w rankingu największych
    atrakcji Niemiec. Stare centrum ma w sobie urok Sandomierza i Wrocławia w
    jednym. Przejście po kilkusetletnim kamiennym moście nad Neckarem –
    bezcenne. A ta największa na świecie beczka na wino w tutejszym zamku –
    nie do podrobienia! Najstarszy uniwersytet w Niemczech i malownicze,
    pełne zieleni okolice dopełniają tego nad wyraz skromnego opisu mojego
    ukochanego miasta, gdzie pracowałem 20 lat temu. W zeszłym roku byłem
    tam znowu, specjalnie zobaczyć je znowu.. Nie do opisania uczucie…
    wciąż czuję ciepło na moim sercu..
    Dziękuję za udane opisy i Pozdrawiam obecnie z Fryzji w Holandii.. Andrzej.

    PS: a propos, HD leży w Baden-Wurttemberg, nie w Hesji, a przynajmniej leżało… a może coś się zmieniło??

    • Bardzo dziękuję za ten komentarz :) Cieszę się, że miasto tak bardzo Ci się podoba, rzeczywiście jest jednym z piękniejszych jakie miałam okazję widzieć :)

      PS. Faktycznie masz rację – to Baden-Wurttemberg, nie wiem jak mogłam nie zauważyć tego błędu wcześniej! Poprawione :)

  • Rafał

    Brakuje mi tu Hamburga. Nie byłem ale słyszałem/widziałem, że zarówno piękny (chociaż to kwestia gustu) jak i bogaty ;)

    • Nie byłam w Hamburgu, dlatego też nie uwzględniłam go w spisie ;)

  • ja wylądowałam w okolicach Hannoveru ;)

  • Agnieszka

    Turyngia (albo Thüringen, po niemiecku) ma naprawde duzo do zaoferowania. A bloki sa tylko w miastach, w ktorych za czasow DDR byl rozwiniety przemysl. Male miastefczka wygladanaj jak ze sredniowiecza, albo – w innym wydaniu – z dziewietnastowiecznego sezonu kuracyjnego. Bardzo ladna jest erfurcka starowka, ale i slawne podziemne groty, czy Rennsteg (taki szlak turystyczny jeszcez z czasow Goethego, piekna przyroda gorska). A co do mieszkan – bywaja drozsze, niz w Berlinie, ktory juz nie jest tanim miastem.
    Bazylea natomiast (chyba, ze chodzilo o inne Basel…) nie nalezy do Niemiec. Nalezy natomiast Stralsund, trudna nazwa. I Potsdam (Poczdam).
    Natomiast dla tych, ktoryz chca zobaczyc, jak (kiedys, ale i dzis) typowi Niemcy spedzaja urlopy – konieczne odiwedziny Syltu. W sezonie to miejsce spotkan najbogatszych Niemcow, ceny powalajace.

    • O gustach się nie dyskutuje, ale mi się Thüringen nie podobało. Basel natomiast leży praktycznie w samej granicy i nie zobaczenie go, mimo że, jak to napisałaś, nie jest niemieckie, to duży błąd. Mieszkając w tym landzie uważam to za przyjemny obowiązek.

      Nie odwiedziłam jeszcze Syltu, muszę to w końcu zorganizować. Dzięki za komentarz!

      • Agnieszka

        Basel byl zaliczony do niemieckiego landu, wiec skomentowalam ;-) Ale przy granicy warto zobaczyc Luksemburg i Strassbourg. Rzut beretem, a ladnie. no i oczywiscie, po niemeickiej stronie: Akwizgran (Aachen) i Trewir (Trier) – dla mnie juz sama Porta Nigra jest wystarczajacym powodem ;-). Ladne jest tez zakolw Saary i oczywiscie zamki nad Renem. A co do Syltu – tylko omijaja glowney sezon. Jak tam jechalam (w sezonie, ale sluzbowo ;-)), to moi niemieccy znajomi z Berlina stwierdzili ze „nareszcze zobaczyszc bogatych Niemcow, w Berlinie takich nie ma ” ;-)

  • Kasia

    Drogie Panie i Panowie mam bardzo ważne pytanie i z góry dziękuję za odpowiedź. Mianowicie planuję wyjechać do Niemiec ale chciałabym zabrać swojego psa, dodam że jest niewielki i spokojny. Czy to duży problem pod względem wynajmu mieszkania i czy w zależności od regionu tolerancja jest gdzieś większa? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź :)

    • Nie ma podzialu terytorialnego. Jest natomiast podzial na tych, ktorzy pozwalaja mieszkac w swoim mieszkaniu z psem, i tacy, ktorzy sie nie zgodza. Jesli w ofercie nie ma zadnej informacji, najbezpieczniej jest zadzwonic i zapytac :)

  • Ewa

    Masz rację, Baden-Wurttenbergia jest piękna, zakochałam się, byłam dwa razy i czuję, że jeszcze tam wrócę ;)

    • Wcale się nie dziwię :) Dzięki za komentarz! :)

  • Maria Gucewicz

    Dzięki za ten wpis ! Mieszkam właśnie w Nordhein-Westfalen i po części mogę się zgodzić z Twoją opinią. Wiem już też, ze na pewno nie chcę tu mieszkać wiecznie, głównie z tego powodu, że jest tu brzydko i większość ludzi, których spotykam gada głównie o pracy i o pieniądzach, a brak w tym pasji, zainteresowań czy czegokolwiek… Jakoś nie potrafię się w tym wszystkim odnaleźć i coraz częściej myślę o powrocie do kraju, bądź też właśnie zmianie miasta. Może Frankfurt nad Menem skoro tak zachwalasz ? ;)

  • Gosia

    W ktore miejsce wyjechac z dziecmi zeby w miare blisko bylo przedszkole, szkola jakas przychodnia? Z gory dziekuje. Za odpowiedź😁

  • Xyz zyx

    Początek Twojego tekstu mnie zwalił z nóg… Podajesz się za osobę, która w pewnym stopniu zna ten kraj a piszesz , że cany mieszkań w Meklemburgii są najwyższe, z tych landów gdzie mieszkałaś…. W tym momencie przestałem czytać Twój wpis, zerknąłem jeszcze na liste landów gdzie mieszkałaś, co mnie tylko utwierdziło w przekonaniu, że mało wiesz. Tak sie składa, że Meklemburgia to jeden z tańszych landów a już na pewno tańszy niż Badenia…W obu mieszkałem/ mieszkam i cena za lokum w Meklemburgii jest o ok. 25-50% mniejsza niż w Badenii…porównując podobne mieszkania w podobnej lokalizacji(np. duże miasto do dużego , wieś do wioski itd.) , ba nawet śmiem twierdzić, że ceny za wynajem w większych miastach w Meklemburgii są podobne do cen na wioskach w Badenii- ogólnie ujmując, bez jakiś kilkiprocentowych przypadków- wyjątków.
    Piszę to na podswtawie własnego doświadczenia- a nie opowieści inyernetowych, by rodakom ułatwić sprawę.
    Więc nie mam pojęcia skąd Ty takie info.zdobyłaś??? A do tego w Meklemburgii żyje sie spokojniej i nie ma tam tylu muslimów.. W niektórych miejscach na” palcach dwóch rąk można ich policzyć” :), co przy wyborze, miejsca zamieszkania odgrywa kolosalne znaczenie- jeśli oczywiście ktoś ma wybór.
    Minus taki Meklemburgii, że gorzej z pracą, albo płacą, albo obie te rzeczy.
    Zależy co się chce robić, jak wumagania byle praca to inw Meklemburgii się bez problemu znajdzie. A płaca może i niższa niż w Badenii ale rekompensują to mniensE kosztu życia i wychodzi na to samo- porównując oczywiście takie same stanowiska. A poza tym można zamieszkać też na granicy z innym landem Niemiec Zachodnich i kursować do roboty na zachód a mieszkać w NRD. Co zresztą praktykuje wielu Osi, którym nie uśmiecha sie mieszkać np. W Hamburgu i płacić kosmiczne ceny za wynajem, męczyć się pogonią miejską itd. Więc kursują czy to codzień czy weekendowo między NRD a RFN.
    Zależy co kto lubi, wielu pracuje na miejscu i też z głodu nie umierają, a za to żyją sobie spokojnie, trochę jak w PL, z tym że finansowo lepiej niż w PL. Oczywiście to są ogólne info., nie uwzględniają poszczególnych przypadków, itp., itd.

  • Xyz zyx

    PS napisałaś życie jest droższe niż w innych landach- do tego życia zalicza się w głównej mierze lokum- to tak dla jasności uzupełniam, byś nie odpisała, że nie pisałaś o mieszkaniach tylko o „życiu”…

    Więc wnioski moje takie :albo w ogóle w tych landach nie mieszkałaś i nie wiesz co piszesz, albo mieszkałaś i nie wiesz co piszesz albo mieszkałaś ale porównujesz nieproporcjonalne ze sobą mieszkania i lokalizacje.

    xyz zyx

  • Xyz zyx

    Wybacz… ale nie mogę się powstrzymać od komentarzy – co Ty w ogóle wypisujesz tu to głowa mała… A najgorsze, że to czytają rodacy… I może się zasugerują na nieszczęście tym… Zacząłem czytać z ciekawości dalej Twój tekst, co tam jeszcze za „kwiatki” będą- a tam mowa o Lidlu jako NAJLEPSZYM. SKLEPIE W NIEMCZECH…..!!!!! – WIDZISZ A NIE GRZMISZ….
    Pozostawie to bez komentarza , niech rodacy ocenią….

    Ty -autorko szanowna chyba w innym świecie żyjesz albo piszesz takie komedie dla zabawy… Ale to źle jak wspomniałem, bo tym mogą się rodacy zasugerować, a mi ich szkoda by było.

  • Xyz zyx

    Następny…. Berlin to nie Niemcy Wschodnjie, więc nie wciskaj płac berlińskich w porównanje z NRD, a jak już chcesz tak to na podstawie geograficznego położenia Berlina ich płace z NRD równać to porównaj czynsze też np. Berlin- Magdeburg a idąc dalej…. Berlin- Chociebuż.

    I nie ma żadnego znaczenia, że Berlin w połowie był u komuchów. Teraz cały Berlin to „zachodnia” enklawa na mapie NRD z cenami lokum na poziomie Fryburga Bryz. ale za to z największą przestępczością, albo prawie w konkurencji z zdaje się Fraknfurtem nad Menem i Lipskiem, w Dojczlandii uwzględniając duże miasta, a do tego setki tysięcy muslimów…. Z dzielnicami/ osiedlami gdzie Ty nocą raczej byś sama nie poszła mając jakąś rozwagę a mądrzejsze Adolfy i Helgi już dawno pouciekały z tych zagłębi muslimów.

  • Xyz zyx

    To jest jakiś koszmar to co Ty piszesz… Czy Ty w ogóle mieszkasz w Niemczech, bo co raz bardziej mam wrażenie, że nie, a sobie założyłaś bloga i wypisujesz głupotu z internetu albo jakiś gazetek… może jeszcze kasę na tym zarabiasz… Byłoby niezłym wyczynem za takie dyrdymały… Bez urazy.. Nie mam nic do Ciebie, ale do tego co Ty wypisujesz tu.

    W Turyngii jest bardzooooo wiele do zobaczenia… Od przyrody po miasta z zabytkami…ale to kwestia gustu, więc nie będę za bardzo się sprzeczał.

    A teraz najlepsze… TWOJE BASEL A PO NASZEMU BAZYLEA NIE LEŻY W BADENII- WIRTEMBERGII!!!! NIE LEŻY W OGÓLE W DOJCZLANDII. !!!! TYLKO W SZWAJCARII!!!!!!!!!

    nie wiem czy inne Twoje wpisy też takie głupoty zawierają ale ten wpis jest po prostu żałosny…. Rodacy apeluję do Was nie czytajcie tych wypocin, nie warto….a na pewno nie warto dla osób, które planują pierwszy wyjazd do Niemiec czy przeprowadzkę- no chyba że lubicie być w bambuko robieni -elegancko mówiąc dostawać nierzetelne informacje.

  • Xyz zyx

    Gdzie masz ten wszechobecny francuski w Badenii- Wirt.??? No chyba nie w Ulm , Sztutgarcie, Tybindze, Heilbronie, Mannheim, Karlsruhe, Fryburgu Bryzg. A już na pewno nie w środku Czarnego Lasu…. czy w okolicach” mokradeł szwabskich”..
    I co znaczy dla Ciebie wszechobecny??? Dla mnie, ze ten francuski bym slyszal codzien, moze nie caly czas ale codzien jakies rozmowy na ulicach, nazwy ulic, budynków itp itd., a popatrz jakos tak nie jest …wiec albo te ” Zabojady” nagle poumieraly albo inaczej rozumiemy wszechobecny….

  • Xyz zyx

    Hehehe- znowu mieszkania….
    Otoz dowiadujemy się ze mieszkania w Badenii-Wirt. Na wioskach są o stokroć tansze niz w miastach…. Rozumiem ze to byla lekka przesada z tym stokroć.. Ale chyba aż za bardzo przesadzone.. Bo jeszcze ktos uwierzy i sie bedzie chcial tu przeprowadzić na wioske i zyc jak krol albo chociaz jam na wiosce w Meklemburgii… A jak nieszczęśliwie przyjedzie i dostanie umowe najmu to sie bedzie zastanawiał czy to na pewno w euro…
    Ta polecam wioski pod Sztutgartem, Fryburgiem , Konstancja itd. – rzeczywiscie stokroć tansze czynsze… To ironia rodacy… Najlepiej sami sprawdźcie ceny, ja poddaje wypowiedzi autorki pod mocna wątpliwość… I przestrzegam.. Gdzieś na wiosce głęboko w Czarnym Lesie – gdzie niemal nie ma zasięgu sieci komórkowych cos znajdziecie dwa razy taniej niz np. w Sztutgarcie albo i trzy razy taniej ale na wiecej nie liczcie. I tu mowa o głębokim Czarnym Lesie… trzeba pomyslec co z praca.. Zalezy jaki ma sie fach, bo i tu prace sie znajdzie bez problemu jak i w Meklemburgii- kwestia co sie chce robic i za ile.

    • Masz jakis problem z MOIMi doswiadczeniami, i MOIMI wspomnieniami czy tez wiesz lepiej jak bylo i jak jest? Wiec zamiast zarzucac komus cos, o czym nie masz kompletnie pojecia, zrob cos ze swoim zyciem, zamiast zatruwac innym ich. Jak Tobie cos w zyciu nie wyszlo tak jak chciales, to niestety tylko Twoj problem. Jesli w kwestii zycia w Niemczech masz cos lepszego do powiedzenia, to zaloz sobie bloga, z pewnoscia rodacy beda go czytac.

      PS. I z calym szacunkiem – nie zajmuj mi wiecej MOJEGO cennego czasu. Twoje cwaniactwo i zarozumialstwo nie jest tego warte.

      • Xyz zyx

        „Psycholożka” sie znalazla w dodatku…
        Kobieto! Nie mam nic do Ciebie, przeciez Ci to napisalem w jednym z komentarzy, ktore usunelas….
        Postanowilem dodac swoje wpisy bo wypisujesz tu banialuki, nierzetelne informacje podajesz, a wszedlem tu przypadkowo przez wujka google… Potrzebowałem informacji pewnych i zawedrowalem na Twoj blog, ale pewne informacje, które tu podajesz nie maja pokrycia z prawda, wiec i Tobie i rodakom- ktorzy sie moze tym blogiem zasugeruja sprostowalem pare rzeczy- ktore Ty usunęłaś… Prawda tym razem przegrywa z uporem, zadziornascia i zadufaniem autorki… to troche marnie wyglada, ale jak uwazasz – Twoje poletko.
        Zegnam- masz spokoj do dalszego tworzenia ale mala prosba- moze do zrealizowania? Fajnie by bylo jakbys w przyszlosci nie podawala nie rzetelnych informacji….ktore moga czytelników w blad wprowadzać- szczegolnie tych nie znajacych kraju.

        Hasta la vista