Być Polakiem na emigracji…

Wszędzie nas Polaków pełno – to niezaprzeczalny fakt. Gdzie nie wylądujesz i gdzie nie pójdziesz, słychać język polski. To fajnie, prawda? Być Polakiem nabiera zupełnie innego, pięknego znaczenia, bo… jacy my jesteśmy międzynarodowi! Miło jest przecież spotkać na krańcu świata kogoś, kto rozumie Twój ojczysty język! Ba! Kto może porozmawiać z Tobą w języku ojczystym. Melodia dla ucha (i to choć to tylko polski, a nie jakiś francuski czy inny hiszpański), gdy na codzień żyjesz w kompletnie innych językowych klimatach.

 

Być Polakiem na emigracji to coś wspaniałego! Szczególnie w Niemczech! Zresztą, co ja Ci opowiadać będę – przeczytaj mój przewodnik o byciu prawdziwym niemieckim polakiem, i nie daj się zwieźć pozorom, że jest inaczej!

 

1. Możesz wymądrzać się przed innymi rodakami, jak to dużo wiesz o życiu w TYM kraju, bo już tyle czaaaaaaasu tu mieszkasz, że no halo, jakże mógłbyś tego nie robić?

2. Niech wiedzą, że jak już tu przyjechali, to nic przyjemnego ich nie spotka. „Ooooo…. dopiero co przyjechałeś…. oooo… troche szkoda, że do Niemiec, bo tu pracy nie ma już tyle, tyle zła na ulicach… oooo….może spróbuj do Anglii…” Generalnie to same problemy, nieścisłości i lepiej może niech wracają do Polski póki jeszcze się nie rozpakowali. Tam będzie im lepiej. No i Ty też byś przecież tak zrobił, ale już tyle czaaaaaasu tu jesteś, że nie poradziłbyś sobie na polskiej ziemi.

3. Możesz obiecywać, że pomożesz i wiesz co? Wcale ale to wcale nie musisz tego robić! To taki emigracyjny fenomen, słowo fatamorgana i klucz do wszystkiego. POMOGĘ CI (tutaj w odniesieniu do pracy, załatwiania spraw urzędowych, pomocy tłumaczeniowej, kupowania auta, i mnóstwa innych wszelkiej maści sytuacji) to swoista puszka pandory. Albo będziesz musiał być dozgonnie wdzięczny za tą pomoc, a daninę płacić będziesz jeszcze swoimi dziećmi, albo pomoc skończy się na literze C, a problemów przybędzie. Sam wybierz bramkę.

4. Pamiętaj, że spotkany Polak na obczyźnie to nic nie wiedzący idiota i tak należy go traktować. To Ty tutaj wiesz wszystko, bo jesteś tu tyle czaaaaaaaaasu.

5. No dobra, ewentualnie wieśniak. Bo kto normalny wrzeszczy na cały głos, stojąc w kolejce do kasy w lidlu, na cały sklep „heeeeenieeeeeek! weź jeszcze te kiełbasy bo taniocha!”. Przecież tak robią tylko Polacy. A fe!

6. Każdy, ale to każdy kto tu z Polski przyjeżdża, to na bank, ale to na wielki bank, pracuje na magazynie. Albo produkcji. No dobra, ewentualnie w opiece. No przecież. Nie wierz nawet w inne opowieści! Że niby prawnik? Architekt? Lekarz? Noł łej! Na bank produkcja. Mówię Ci.

7. Jadąc do Polski na święta bierz ze sobą kartony niemieckich słodyczy. Przecież tam ich nie mają. A chcieliby mieć.

8. I proszek do prania. Bo lepszy jest od tego polskiego. Co tam, że w tej samej fabryce w POLSCE pakowany.

9. Wracając przywieź sobie chleb z Polski, na co najmniej trzy miesiące, bo przecież tutejszego jeść się nie da!

10. Jak już tu pracujesz, to kup sobie jakieś fajne, najlepiej drogie auto. Żeby było czym szpanować. No w końcu w Niemcach robisz!

11. Przestań rozumieć język polski – to sprawi, że każdy będzie miał Cię za prawie rodowitego Niemca. Bo ty przecież tu tyle czaaaaaaaaasu już jesteś…

12. Rób wszystko, by utrzymać stereotyp polaka złodziejo-alkoholika żywym! No przecież to nasza duma narodowa!

 

 

A na poważnie… przeczytaj to wszystko jeszcze raz i wyobraź sobie, że tak niestety zachowują się ludzie. Naprawdę. Na(niestety)prawdę. I wiesz co? Ja nie umiem zrozumieć czemu są jednostki, które chcą się tak zachowywać. I które chcą sprawić, by ci normalni oblewali się rumieńcem na samo wspomnienie ziomka z Polski. Bądź człowiekiem. Ni tym lepszym, lub gorszym Polakiem na obczyźnie. Bądź Polakiem nie oceniającym innych po wyglądzie, jednym słowie, jego braku lub pochodzeniu. Bo ludzie są różni wszędzie i wszędzie spotka Cię to co dobre oraz to co złe. To nie idzie w parze z wymienionymi przymiotami. To wynosi się z domu.

Bądź Polakiem, ale takim prawdziwym. Pomocnym, ambitnym i pracowitym. No i narzekaj trochę, bo w końcu to nasz sport narodowy ;) Ale wiesz, bądź po prostu takim normalnym Polakiem na obczyźnie. By słowa „być Polakiem na emigracji” nabrały zupełnie innego, pięknego znaczenia.

 

Podobało Ci się? Podziel się tekstem z innymi!
Niech i oni wiedzą, co się tutaj wyprawia! 

 

Teksty, które mogą Cię zainteresować:

  • W Szwajcarii częściowo mamy to samo… ale tylko częściowo, bo najnowsza, obecna fala emigracji to jednak w większości profesjonaliści, i nikomu nawet przez myśl nie przechodzi, że wszyscy z produkcji albo z budowy. Całe szczęście, co do pomocy też nie mogę się zgodzić – Polacy tutaj sobie pomagają, często nawet bezinteresownie. Sama byłam w szoku, bo przed wyjazdem nasłuchałam się niestworzonych historii. A tutaj jest naprawdę całkiem miło i przyjemnie, można liczyć na wsparcie (zwłaszcza Polek), wzajmną pomoc, nawet na grupie facebookowej jest całkiem miło (oczywiście, dopóki nie zacznie się dyskutować o polityce).

    • Ola

      Tekst pisany ze sporym przymrużeniem oka, ale jednak są jednostki, które w dalszym ciągu przedstawiają podobne zachowania. Jedyne, czego w dalszym ciągu mocno brakuje to właśnie wzajemna pomoc.

      Ciesz się, że w Szwajcarii tak dobrze! ;)

  • Hej Olu! Pracuję w Austrii (w sumie to bardzo po sąsiedzku z Bawarią) od dwóch lat, ale opinii o Polakach nie mam żadnej. Oczywiście też się nasłuchałam, że lepiej omijać z daleka. Niby wszędzie ich pełno, ale ostatecznie poznałam ich tu raptem tylu, że policzyłabym ich na palcach jednej ręki. Nigdy jeszcze nie miałam okazji pracować z Polakami, a moje koleżanki, z którymi utrzymuję prywatny kontakt to również obcokrajowcy. Niemniej jednak nie czuję się z tym źle. Sądzę, że integrowanie się z rodakami miało większe znaczenie w czasach, kiedy nie było internetu, oraz w przypadku osób, które słabo znają język i kulturę kraju emigracji.

    • Ola

      Myślę, że masz rację, ale w dalszym ciągu jest sporo osób, które szukają integracji z rodakami, właśnie szczególnie gdy nie znają języka. Tak czy inaczej, poza tekstem warto wspomnieć, że z wartościowymi ludźmi zawsze warto się w jakiś sposób integrować – nieważne z jakiego są kraju.

      Tyrolu zazdroszczę, choć i u mnie bywa pięknie ;)

      • Myślę dokładnie tak samo jak Ty – wartoświowe kontakty warto jak najbardziej pielęgnować. Przy okazji chcę Ci pogratulować świetnego bloga. Masz mnóstwo przydatnych, praktycznych wpisów, przeczytałam je z zaciekawieniem – zawsze interesowało mnie jak się żyje w krajach niemieckojęzycznych :) Zgaduję, że spora część Twoich czytelników to emigranci ?

        • Ola

          Dziękuję ogromnie! <3 W sumie to stworzyłam takie miejsce, którego mi brakowało parę lat wstecz… i tak od tekstu do tekstu okazało się, że wielu emigrantów, jak i myślących dopiero o emigracji do Niemiec, znajduje tu odpowiedzi na swoje pytania. Nie jestem portalem dającym suche informacje, a kobietą, która przyjechała tu bez kompletnej znajomości języka, bez faktycznego pomysłu co i jak robić (serce zadecydowało, że chce być przy swojej drugiej połowie), i moja droga może dla wielu być przykładem, bo pokazuje, że nawet tutaj można osiągnąć to, co się faktycznie chce od życia ;)

          Chciałabym mieć więcej czasu na inne kategorie, bo planów na nie, jak i kreatywnych pomysłów mam mnóstwo – z czasem jest troszkę gorzej ;)