Najczęściej wyszukiwane wyrażenia, czyli o co chodzi w moim blogu?

Już kilka razy zabierałam się to tego wpisu. Lubicie takie informacyjne notki? Takie, gdzie to bloger podaje Wam na tacy, jakim cudem znaleziono go w sieci? No to właśnie o tym mam dziś dla Was posta. Rozbieram się więc i przedstawiam wyszukiwane wyrażenia, które sprawiają, że ktoś tam, po drugiej stronie monitora trafia na moją stronę. Wyrażenia czy też pytania, które przekierowują czytelnika na alessa.in często okazują się być niezwykle zabawne, kreatywne i… muszę przyznać, że chyba sama bym na nie nie wpadła i jedyne o czym wtedy myślę, to „jak wujek google u licha to robi”. Czasem śmiechu mam co nie miara, ale przecież nie będę śmiać się sama – pośmiejcie się ze mną :)

 

Jesteście więc ciekawi, co sprowadza moich czytelników (a może sprowadziło i Was – stałych czytelników)do mnie? Zapraszam do czytania. Zaznaczam jednak, że pozwoliłam sobie wybrać te nie-skonkretyzowane wyrażenia, czy też pytania, które jakimś cudem zaprowadziły czytelnika do mnie. Żeby nie było więc niejasności – tych w pełni „jasno sprecyzowanych” jest dużo więcej.

 

1.”szerokie biodra w niemczech”

Yhhh…nie bardzo wiem, czy te szerokie ale niemieckie są lepsze, czy gorsze, czy może chodziło tu o coś zupełnie innego? Może to jakaś metafora jest, no bo przecież, że szerokie to rozumiem i nawet do poczytania kiedyś podrzuciłam, ale że od razu niemieckie?

2.”podatek wypłacany za nadgodziny”

Nie bardzo rozumiem komu i na co jest on wypłacany. I jeśli już to dlaczego podatek? Chyba PENSJA… nie podatek. No i jeszcze jedno: że niby za nadgodziny? Przecież wszyscy wiedzą, że nadgodziny w Niemczech robi się charytatywnie :D

3.”praca w hostelu czy hotelu u niemca?”

Ja to generalnie nie wiem nawet jaka jest różnica między hostelem a hotelem, to co tu dużo jeszcze na pracę rozgraniczać. Ale może tu o tego Niemca chodziło, a nie o rodzaj działalności jako tako turystycznej? Ktoś mnie oświeci, czy to fajniej u tego niemca, czy gorzej?

A poza tym praca to praca – czasem trzeba od czegoś zacząć czego najlepszym przykładem jestem ja :)

4.”jakie jest życie u niemców?”

U Niemców w domu, w mieszkaniu, czy tak ogółem? Zastanawiam się, czy to pisała jakaś osoba zainteresowana programem AuPair, i zapomniała dopisać nazwiska rodziny, do której się wybiera? No bo jak określić życie u Niemców? Ciężkie? Trudne? Pracowite? A może takie jak u Polaków… Kowalskich na przykład? Hmm..?

5.”Achitekt czy Arhitekt”

Zapewne Architekt, ale co ja tam wiem… mogę się mylić.

Yyy.. chyba że pierwszy jest od budynków, a drugi od komputerów? ;)

6.”co trzeba umieć by być architektem”

Tabliczkę mnożenia i posiadać umiejętność obsługi ołówka ;)

A na poważnie to oj… dużo trzeba umieć. Trochę się pisało o tym temacie, trochę nawet odpowiadam czasem w mailach – więc tak, umieć trzeba sporo, ale ważniejsze jest co innego – w tym zawodzie nie można się zatrzymać. Technika zmienia się tak szybko, że uczyć nowego trzeba się praktycznie stale.

7.”gdzie można iść w złą pogodę?”

A co to jest zła pogoda? Bo dla mnie złą jest zawilgocona i deszczowa pizgawa (choć nawet nie wiem, czy takie słowo istnieje w słowniku :P). A już odchodząc od tej złej pogody… czy to na prawdę ma związek z alessa.in?

8.”rozebrane kobiety”

Wy wszyscy ciągle o jednym.

9.”zwierzenia pokojówki”

Brzmi jak dobry tytuł na książkę lub film! Och, a może sama kiedyś coś skrobnę ;)

Ale te zwierzenia to takie grzeczne czy nie bardzo? Bo może by to powiązać z numerem 8?

10.”metraż mieszkań w Berlinie”

Nie wiem czy coś mnie ominęło i tamtejszy metraż jest inny od ogólnie przyjętego? Może ktoś, kto właśnie w Berlinie mieszka się wypowie, co to Wam za cudowności tam sprzedają, czego reszta nie ma?

11.”alessa czy alessssa”

Chyba alessssa, ale pewna nie jestem.

12.”serce grafika do drukarki”

Hej grafiku! Oddaj mi swoje serce, potrzebuję do drukarki bo mi się tusz skończył!

13.”jak się żyje w wirtembergiii”

A gdzie ta wirtembergyjjjska Narnia się znajduje? Bo ja z geografii chyba noga ;)

14.”jakie jest życie w polsce”

W Polsce? To tam jest życie?

A poważnie… chyba podobnie jak w innych krajach, prawda? Człowiek tak już ma, że szuka gdzie będzie lepiej, widzi to co złe, zamiast to co dobre, i nigdy nie pamięta o takim mądrym powiedzeniu: wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. W każdym kraju życie może wyglądać dobrze, ale może też być niesamowicie problematyczne. Kwestia naszego podejścia, możliwości jakie mamy, i czasem też zasobności portfela.

15.”strach mieszkać w niemczech”

Strach ma wielkie oczy! No dobra, a ktoś mi powie, czemu to strach tutaj mieszkać? Straszą czymś w polskiej telewizji? Czy to może jakieś przykre niemieckie doświadczenie spowodowało taki wpis u wujka google?

16.”co oznacza lancz dla niemców”

Lancz? Ryli? Chyba chodziło komuś o lunch. Niemcy, co chyba nie wszyscy wiedzą, posiadają w pracy przerwę. Często jest to przerwa godzinna, i tutaj mogę was zaskoczyć: jadamy wtedy lunch! To po prostu tutejszy mittag, często zastępowany tym dziwnym angielskim słówkiem ;)

17.”jak rozebrać kobietę”

A wy znowu… ja już się rozbieram. No przecież.

18.”jestem niemcem mieszkam w polsce”

Ale ja na prawdę tego punktu nie rozumiem. Bo ja jestem polką, a mieszkam w Niemczech.

19.”cug szpicej”

Piękne! Zdecydowany faworyt dzisiejszego zestawienia. Sama muszę zacząć pisać w ten sposób w pracy :D Tym czasem na „cug szpicej” zapraszam Was bardzo serdecznie.

20.”mój sekret szybkiego sprzątania”

Z tym tematem to chyba nie do mnie ;) Sprzątać potrafię, nawet nauczyłam się dostrzegać więcej po możliwości pracy w hotelu, ale sekretów z tym związanych nie posiadam. No chyba, że powinnam.. jakby tak połączyć zwierzenia pokojówki wraz z rozebraną kobietą, to może nawet jakiś sekret sprzątania z tego wyjdzie?

 

_________________________________________________

 

To tylko część z wyrażeń, które zapadły mi w pamięć, zastanawiały lub też śmieszyły. Resztę zostawiam na przyszłość, bo szkoda się tak odkryć całkowicie przy pierwszym razie, co nie? A może Wy chcecie pochwalić się dzięki jakim wyrażeniom, bądź też pytaniom, odwiedzają Was czytelnicy?

Teksty, które mogą Cię zainteresować:

  • O tak, też regularnie sprawdzam te słowa kluczowe, bo potrafią być zabawne :) Moje ulubione było „jak utuczyć kota”, nie mam pojęcia jakim cudem mogło pokierować na mojego bloga ;)

    • dobre! fakt, słowa kluczowe czasem zwalają z nóg ;)

  • Jarek Cieśla

    Internauci widzę uwzięli się na Niemców widzę. Ale tak jak czytam niektóre frazy to aż za nie mawiam, co szukają w sieci niektórzy.

  • Niezły zestaw :) Ja sobie kiedyś zebrałam taki spis wyszukiwań do blogu literackiego – i gdy zobaczyłam te wyszukiwane wyrażenia jedno obok drugiego, zaczęłam się zastanawiać, co ja właściwie dotąd pisałam i dlaczego sama o tym nie wiem :)

    A co do (bardzo dobrego) tekstu o szerokich biodrach – są też inne wersje tego problemu, na przykład duży biust przy niedużym wzroście i szczupłej sylwetce. W dziewięciu przypadkach na dziesięć sukienka w odpowiednim rozmiarze przez cycki się przecisnąć nie chce (ewentualnie je spłaszcza niczym konserwatywny do sześcianu mizogin); sukienka dobrze leżąca na biuście poniżej biustu tworzy namiot, wór na odpady wielkogabarytowe lub zdechłego wieloryba. Też smutne.
    Myślę, że w gruncie rzeczy wszystko się sprowadza do rozebranych kobiet. Wiadomo, że Internet wie lepiej :)

    • Haha, Internet wie lepiej :D

      A propos problemów sylwetkowych… za dużego biustu nie mam ale chętnie przetestuję takowy przez tydzień na przykład ;)

      • A nawet jeśli nie wie lepiej, to jest Internetem, więc i tak wie lepiej :)
        Dobra, dobra, pogadamy, gdy podczas tego testowania nie będziesz mogła dopiąć góry sukienki, która wszędzie indziej wisi na Tobie jak balon ;) Dziś na FB widziałam świetny post dziewczyny, która dżinsow z niektórch firm nie dopina w rozmiarze 42, choć jest dość zwykłej budowy i normalnie nosi 38. Przy niektórych ciuchach powtarzam jej pytanie: na kogo oni to, cholera, szyją?

        • Widziałam, znam FB Moniki. Od dawna nie znoszę robić „ciuchowych” zakupów, z wyszczególnieniem spodni, właśnie przez ten problem. Czterdziestka, którą zawsze nosiłam już nigdzie na moje dupsko się nie wciska. Mało tego… ostatnie spodnie w H&M kupiłam w rozmiarze 44, który ledwo na mnie wszedł! I nie, nie zmieniła się moja objętość – rozmiar 40 natomiast wyglądał jak 36, albo nawet 34 – z pewnością na coś, co z moją sylwetką nie ma nic wspólnego. I niestety nie umiem odpowiedzieć na Twoje pytanie, sama nie wiem dla kogo te ciuchy są…