Instagram (owe) pomoce vol.2

Dawno, dawno temu za siedmioma górami i kilkunastoma obiektywami był sobie Instagram. No dobra, konkretniej to był wpis o nim popełniony. Tutaj. Na blogu znaczy się. Bo wiesz, bądźmy szczerzy – o samym zainteresowanym to zasadniczo niewiele wiem. Ba! Nawet nie wiem kiedy urodziny obchodzi i nawet nie bardzo mnie to interesuje. Interesuje mnie natomiast to, jaką jest potężną bronią w dzisiejszym świecie. Ale do rzeczy. Jeśli czytasz bloga od początku, możliwe, że go pamiętasz. Jeśli nie, pozwól, że chętnie Ci go przypomnę (tu przypominajka), bo wszystkie znaki na niebie i ziemi, wraz z tytułem tegoż posta właśnie, wskazują na to, że ten wpis także będzie go dotyczył.

 

Instagram zawładnął naszymi sercami na dobre. Myślę, że nawet bardziej od fejsbuków i innych snapczatów. Przegapiłam wprawdzie moment kiedy, ale stał się miejscem gdzie miliony z nas, codziennie, wrzucają mniej lub bardziej dopracowane zdjęcia. Zdjęcia, które czasem są strategią marketingową i służą do promocji marki w świecie, ale też zdjęcia, którymi chcemy dzielić się ze światem ot tak, dla naszej przyjemności z okazji… łapania chwili. Momentu, który chcemy zapamietać.

Instagram to potężne narzędzie. Zarówno pozytywne, jak i negatywne. Dlaczego? Bo ludzie lubią patrzeć. Podziwiać. Oglądać. Oko kupuje pierwsze. I to możliwość oglądania, znalezienia tego, co faktycznie nas interesuje, bez zbytniego czytania, skupiania się na wywodach i tekstach sprawia, że to właśnie instagram wychodzi na przód soszijal midiów. Jak i wszędzie, jest i druga strona medalu, jaką jest zatracenie się w jakiejś fałszywej, wykreowanej często rzeczywistości. Rzeczywistości, którą kreuje się właśnie jako tą codzienną, pełną pięknych zdjęć, rzeczy, miejsc. Ludzie nie zawsze potrafią rozdzielić życie od tego co widzą tam, i coraz częściej słyszy się o przykrych przypadkach tego czy tamtego, że podpadł w depresję, że zrobił sobie krzywdę, bo nie stać go na tak wystawne i superowe życie, jakie to prowadzą „ludzie na całym świecie”. Myślę, że to poważny problem, z którym nawet psychologowie nie potrafią sobie zawsze radzić. Jednak mimo to, on – szanowny Sir Instagram dalej stoi na podium.

 

I wiesz co? Myślę, że słusznie.

 

Jest miejscem, gdzie każdy z nas, nie popadając oczywiście w skrajności o których pisałam wyżej, może trochę odskoczyć od swojej codzienności, lub też, dla zróżnicowania, podzielić się z innymi swoją pasją. Malujesz? Świetnie! Instagram to fantastyczne miejsce na promocję swoich prac. Jeździsz na rowerze? Cudnie! Instagram to miejsce gdzie możesz dzielić się pasją i poznawać ludzi, którzy także nie mogą usiedzieć na dupie na całym globie. Ba! Możesz nawet dostawać zaproszenia na profesjonalne rajdy rowerowe po górach, tylko dlatego, że ktoś zauważył Twój mały profil (tak! to naprawdę się stało! dostałam już trzy poważne propozycje udziału w rajdach, mimo że mam Was tam zaledwie garstkę! to naprawdę niesamowite!).Wypromujesz tam każdy interes, każdy biznes. Odważę się powiedzieć, że zrobisz to sprawniej i lepiej, niż za pomocą chociażby fejsbuka, czy też jedynie strony internetowej Twojej firmy. Więc na co jeszcze czekasz?

 

Instagram sam w sobie nie posiada zbyt wielu ustawień, mogę nawet powiedzieć, że sam interfejs jest tak nieskomplikowany, że aż kompletnie podstawowy. To sprawia, że tak wielu ludzi z niego korzysta, czyż nie? No bo co to za problem cyknąć zdjęcie telefonem i siuuupp… jeden filtr, trochę ostrości, kontrastu i już! Jest pięknie.

 

Czasem jednak korzystając z niego może okazać się, że ta postawa którą on ma w sobie, zaczyna nam przeszkadzać. I zaczynamy szukać. Dodatków, usprawnień, aplikacji, programów. O ile te do przerabiania zdjęć są Ci, myślę jasne, bo przecież już 3 lata temu o nich pisałam, więc coś musiało się przez ten czas o uszy obić, tak są też takie, które niekoniecznie muszą mieć związek z przerabianiem samych zdjęć. A jakie to niby? A no takie:

1. Iconosquare

To jedno z lepszych narzędzi na rynku, które służy do zarządzania swoim kontem/kontami na instagramie. Ba! Użyję prawdziwie pasującego do mojego obecnego widoku z balkonu słowa – toż to istny kombajn do takich celów. Jeśli tylko interesuje Cię skąd pochodzą Twoi obserwatorzy, co najbardziej ich interesuje i które zdjęcie robi najlepszą robotę na Twoim insta, to z pewnością aplikacja dla Ciebie. Oh i ah, uwielbiam!

Podobnie działają aplikacje Websta i Hootsuite.

 

2. Latergram

Przyda się, jeśli zamierzasz rozkręcać na instagramie biznes. Albo już go masz, ale nie masz jeszcze tej aplikacji. Dlaczego? Ponieważ Latergram służy do zarządzania kontem z poziomu… komputera a nie telefonu. Oznacza to mniej więcej tyle, że wrzucanie pojedynczych zdjęć na prywatne konto w zasadzie nic nie zmieni, ale jeśli prowadzisz tą firmę swoją i zależy Ci być ciągle „w ruchu”, polecam Ci zainteresować się tą aplikacją. Za pomocą Latergram zdjęcia, które przygotujesz wcześniej dodajesz za pomocą Dropbox lub też od razu z dysku komputera, w pełni zarządzając np.strategią marketingową marki. Budujesz, wstawiasz, ustawiasz a gdy przyjdzie odpowiednio założona pora wpisu, aplikacja poinformuje Cię za pomocą powiadomień na telefon. Dwa kliknięcia i po problemie, wszystko jak zaplanowano, jest na koncie.

Jedynym minusem jest ograniczenie w wersji darmowej i wynosi 30 postów na miesiąc. Poza tym, wszystko git!

3. Tagboard

Ten co ma konto na Insta, wie czym jest hasztag. Jeśli dodatkowo interesuje się marketingiem (np.swojej firmy), wie jak ważny jest odpowiedni hasztag, by osiągnąć zamierzony cel. Tagboard pokaże nam jakie hasztagi są najpopularniejsze, w którą stronę zmierzają trendy. Dodatkowo będziemy mieli szansę stworzyć swoją tablicę pokazującą nam filtrowane treści o konkretnych hasztagach.

4. TakeOff

Nie wiesz kiedy opublikować zdjęcie, a chcesz by zobaczyło je jak najwięcej odbiorców? Użyj Take Off. Aplikacja zanalizuje obecność naszych folowersów i podpowie nam, czy aktualny moment jest tym odpowiednim na publikację. No i ten… działa, nawet sprawnie ;)

5. Boomerang

Aplikacja stworzona przez sam zespół Instagrama pozwala nam tworzyć jednosekundowe gify, czyli jak to ujął mój chrześniak: to takie ruchome zdjęcia jak w Harrym Potterze. Fajna aplikacja, którą aktualnie trochę się bawię. Jedyne co mi przeszkadza, to brak możliwości obróbki zrobionego gifa.

 

Aplikacji do Insta jest coraz więcej i czasem ciężko pozostać w temacie. Warto jednak się wysilić i postarać się wybić to nasze małe konto, które znajduje się w gąszczu… wszystkiego. Bo tak, na Instagramie, jak to w internecie, znajdziesz wszystko. Pytanie tylko czy będziesz umiał to odpowiednio przesortować? Tutaj sam odpowiedz sobie na to pytanie.

 

Używasz którejś z wymienionych aplikacji? A może znasz inne, atrakcyjne, które warto znać?

Related Posts

Close