architektura

Studia dzienne czy zaoczne – jaką podjąć decyzję?

Studia to temat, który, zupełnie teoretycznie, mam dawno za sobą. Ale właśnie tylko teoretycznie, bo w praktyce wygląda to odrobinę inaczej, niż mogłoby się wydawać. Nie zmienia to jednak faktu, że pomysł na ten tekst powstał zupełnym przypadkiem, w odpowiedzi na usłyszane w tłumie sformułowanie, iż studia zaoczne to nie studia. Czy studia zaoczne faktycznie są gorszą formą nauki? Czy studiuje się tak naprawdę tylko dziennie? Jak ten temat wygląda w praktyce, gdy próbujemy go ugryźć? Jak wygląda w odniesieniu do wolnego zawodu, jakim jest bycie architektem? I w końcu… jak i na co się zdecydować? Studia dzienne czy zaoczne?

 

 

Architektura (w moim przypadku ze specjalizacją we wnętrzach), nie ujmując tu oczywiście innym kierunkom o których nie posiadam wielkiej wiedzy, bo tak jakby właśnie z architekturą i grafiką komputerową związałam swoją studencką przygodę, nie jest łatwym kierunkiem. Odważyłabym się nawet rzec, że jest kierunkiem trudnym. Wymagającym.

 

Wybierając lata temu (kurde! starość taaaaaka radość ;)) kierunek studiów, byłam dobrze doinformowana i mocno zdecydowana co, z czym, po co i dlaczego. I możliwe, że to co napiszę mocno Cię zaskoczy, ale ja nie chciałam iść na studia dzienne. Ani trochę.

Ani tyci tyci chęci na takowe studia we mnie nie było. Zastanawiasz się dlaczego?

 

1. PRACA

Chciałam, jak przystało na dorosłego człowieka, najzwyczajniej w świecie iść do pracy. Ale, ale! Ja nie chciałam iść do byle jakiej pracy. Chciałam zdobywać doświadczenie, które pozwoliłoby mi praktykować wybrany przeze mnie zawód. Czy mogłam iść na studia dzienne? Tak – jak najbardziej, ale tylko pod warunkiem, że jedynie pierwszy rok sfinansowaliby mi rodzice (mówię tu o kosztach mieszkania, jedzenia, dojazdów i studiów). Musiałabym po tym pierwszym roku, lub jeszcze w jego trakcie, szukać możliwości finansowych na lata następne. Powiesz, że do zrobienia? Bardzo możliwe.

Nie zapominaj jednak, że w przypadku studiów dziennych, możliwość pracy zdecydowanie się kurczy, bo prócz tego, że możesz na nią poświęcić czas popołudniami, czy też weekendowo, musisz mieć świadomość tego, że studia wymagają także Twojej sporej włożonej pracy (szczególnie architektoniczne!), a na to też trzeba znaleźć czas. Tymczasem doba od lat ani trochę się nie wydłużyła! Wiesz no, nie wiem, czy taki sam nakład pracy wymagany jest studiując inne kierunki, ale mocno wierzę, że jeśli nie tak samo, to z pewnością jest podobnie. Bo przecież wiedzę musisz przyswoić. Bo przecież prace musisz napisać. Bo przecież na studiach w zasadzie ciągle coś musisz. Jedni siedzą w książkach, inni w projektach, zawaleni papierem milimetrowym i makietami architektonicznymi po pachy.

Praca na studiach zaocznych jest łatwiejsza do znalezienia. Studiując zaocznie jesteś w stanie poświęcić większość tygodnia na normalną, etatową pracę, budując swoje doświadczenie zawodowe, a co w przypadku studiów kreatywnych jest wręcz wymagane – swoje portfolio, jeśli tylko uda Ci się, podobnie jak mi, od samego początku pracować w zawodzie.

Pod tym kątem studia zaoczne wygrywają niezaprzeczalnie.

 

2. WIEDZA I UMIEJĘTNOŚCI

 

Spora ilość osób, także na różnego rodzaju forach twierdzi, że studia zaoczne nie dają takiej wiedzy, jak studia dzienne. I za cholerę, kompletnie się z tym zgodzić nie mogę! Ba, uważam nawet, że to właśnie studia zaoczne są studiami, które bardziej dyscyplinują zawodnika. Wiesz, dlaczego? Bo to na studiach zaocznych czas jest ograniczony. Bo studia zaoczne to najczęściej dwa weekendy w miesiącu, czasem trochę częściej. Jeśli więc czas jest mocno zwężony, a wiedza do przyswojenia taka sama, to jak to ogarnąć? Tylko i wyłącznie dzięki swojej własnej organizacji! Na studiach zaocznych musisz chcieć uczyć się czegoś sam. Chcieć szukać tej wiedzy. Chcieć poznać ją samodzielnie. Dotrzeć do niej bez pomocy, jaką dostajesz na studiach dziennych.

Studia zaoczne nie są dla leni. Wręcz przeciwnie – uważam, że to ludzie dużo bardziej zdeterminowani, to często ludzie posiadający już swoje rodziny (a i tutaj pracy jest sporo), to ludzie pracujący gdzieś na etat, to ludzie, którzy często tydzień mają zapchany różnymi obowiązkami, a do tego dochodzą obowiązki i zadania związane ze studiami (projekty, projekty i dla odmiany projekty…). Nie twierdzę jednak, że studenci dzienni są leniwi! Ale to właśnie „zaoczniaków” się do takich porównuje…

Studiując dziennie dostajesz sporo więcej czasu na uczelni. Masz więcej czasu by przyswajać wiedzę bezpośrednio tam, co zdecydowanie lekko skraca Twój „wolny czas” jaki musisz przeznaczyć na naukę w domu. Jednak czy to znaczy, że nie masz (w przypadku architektury) żadnych projektów do zrobienia w domu? Owszem, masz. Więc wracając do punktu pierwszego… jak to z tym czasem na pracę będzie?

 

Są kierunki, których nie da się studiować zaocznie, zresztą co tu dużo mówić – architektura prowadzona w trybie zaocznym też nie jest najstarszą formą studiów – kiedyś także należała do studiów jedynie dziennych (przynajmniej w moim regionie).

 

Ta kwestia nie do końca rozstrzyga, która forma studiów jest lepsza, bo wiedza nie idzie w parze z trybem studiów, a Twoim własnym zaangażowaniem i chęcią, jaką będziesz mieć na wybranym przez siebie kierunku.

 

 

3. IMPREZOWY CZAS

Co kto lubi, ale są i wśród studentów dusze niezwykle ekstrawertyczne, dla których istotna jest w trakcie studiów zabawa. Czy to słuszne podejście, nie mnie oceniać. Jednak mówi się, że to studenci dzienni, a szczególnie ci mieszkający daleko poza domem, w akademikach czy też mieszkaniach wynajmowanych w kilka osób, mają zdecydowanie większą chęć do zabawy, jak studenci zaoczni. W sumie wcale się nie dziwię. Jeśli pracuję, studiuję zaocznie, prowadząc jednocześnie dom, to w sumie na imprezy i myślenie o nich zostaje mi niewiele czasu. Czy jednak to imprezowanie „dzienniaków” jest takie złe? Myślę, że o ile nie wkracza na niebezpieczne regiony, i nie przekracza pewnej „umownej” granicy między imprezowaniem a nauką, to od czego jest ta „wolna” młodość daleko od rodzinnego domu? Jeśli jednak traktuje się studia jako dobry powód dla rozłąki i latami zajmuje to samo imprezowe miejsce, zamiast ruszyć w dorosły świat, to nie prowadzi to już do niczego dobrego.

 

I tak, myślę, że na studiach dziennych wiemy po prostu dużo więcej o dziejących się imprezach, niż na studiach zaocznych, które w jakimś stopniu związane są z codziennym „dorosłym” życiem ;)

 

 

____________________________________________________________________________________________

Zdecydowałam się na studia zaoczne by móc iść do pracy. Zdecydowałam tak dla swojej wygody i chęci nauki nie tylko „na sucho” ale także w praktyce. I wiesz co? Udało mi się! Byłam jedną z niewielu osób na roku, która miała możliwość praktycznie od samego początku studiów pracować w zawodzie! Po ich zakończeniu nie miałam także żadnych problemów ze znalezieniem pracy, a wiem, że nie każdy miał tak łatwą drogę. Czy więc źle na takiej decyzji wyszłam? Nie wydaje mi się…

Chcę, byś zrozumiał, że każdy z trybów, zarówno dzienny, jak i zaoczny (są jeszcze wieczorowe, ale chyba powoli odchodzą w zapomnienie…) mają swoje plusy i minusy. Nie ma jednej cudownej drogi dla każdego z nas i jednej złotej rady dla tłumów. Ty musisz wiedzieć czego chcesz od życia i od kierunku, na jaki się wybierasz. Ty musisz wiedzieć, lub chcieć rozeznać się jak wygląda rynek pracy w tym Twoim kierunku i czy istnieje jakaś szansa, aby móc robić coś z nim związanym od początku studiów. Może się okazać, że to dzienna forma będzie dla Ciebie bardziej odpowiednia? Pamiętaj aby samodzielnie, ale i z głową podjąć decyzję! Ale nie myśl, że ktoś kto studiuje inaczej robi to źle. Bo robi tak, jak uważa za słuszne. Czas pokaże, czy miał rację, i czy decyzje były odpowiednie.

 

 

Czy jesteś już zdecydowany na konkretny tryb studiów? Masz swoje zdanie w tej kwestii? Podziel się nim z nami!

Teksty, które mogą Cię zainteresować: